Kto wygrywa na globalnym ociepleniu?
Walka z efektem cieplarnianym daje politykom coraz większą władzę nad gospodarką, korporacjom – krociowe zyski, a zwykłym ludziom – poczucie heroizmu i przekonanie, że od ich postawy zależy los Ziemi - pisze w "Dzienniku Gazecie Prawnej" politolog Tomasz Teluk.
- Smolar: Kolejny rok klęsk i rozczarowań
- Polska to "Chiny Europy"
- Niemcy zbiją fortunę na ekologii
- Unia każe nam budować zielone domy
- Nie daj się złupić dostawcy prądu
- Kto najbardziej truje w Europie?
- Obama chce zerwać z ropą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Niezależnie od tego, czy jest się sceptycznym wobec wpływu człowieka na klimat, czy wierzy się w apokaliptyczny charakter globalnego ocieplenia, antropogeniczny efekt cieplarniany jest niczym innym jak naukową hipotezą. Hipotezą, w imię której cały świat decyduje się na ponoszenie dużych kosztów działań mogących nie tylko przewyższyć potencjalne korzyści, ale których efekt niemożliwy jest do przewidzenia.
Medialna debata wokół efektu cieplarnianego przypomina platoński teatr cieni, gdzie skrępowani łańcuchami własnych wyobrażeń niewolnicy interpretują kształty pojawiające się na ścianach jaskini. Cienie są tylko namiastką świata prawdziwego, zniekształconymi wyobrażeniami, jakże dalekimi od rzeczywistości. A jak jest naprawdę?
Klimatyczna żyła złota
Z roku na rok jest coraz chłodniej, a ostatnie dane zaprezentowane podczas kongresu Światowej Organizacji Meteorologicznej potwierdziły poprzednie pomiary mówiące, że od 1998 r. średnie temperatury na ziemi ulegają obniżeniu i ten trend utrzyma się przez kolejne dziesięciolecie. Mimo to media wciąż alarmują, że jeśli nie podejmie się jak najszybszych działań, czekają nas ekologiczne katastrofy. Jak na przykład zalanie Malediwów, o czym chętnie przed zbliżającym się szczytem klimatycznym w Kopenhadze przypomina prezydent tego kraju. Tymczasem według pomiarów prowadzonych od 14 lat przez rząd Australii w ramach projektu South Pacific Sea Level and Climate Monitoring Project, poziom wód oblewających archipelag nie podniósł się ani o centymetr.
Jednak prezydent Malediwów wie, że nie może zaprzestać intonowania mantry o destrukcyjnych zmianach klimatu. Za rządów Tony’ego Blaira rządom krajów ubogich udało się na forum międzynarodowym powiązać efekt cieplarniany z gwałtownym rozwojem krajów uprzemysłowionych. Z pomocą europejskich socjalistów przeforsowano projekt pomocy krajom rozwijającym się, mający być rekompensatą za zmiany klimatyczne spowodowane nadmiernym rozwojem krajów Zachodu.
Dla lokalnych kacyków to żyła złota. Niewielu przywódców krajów ubogich ma tyle odwagi co aktywiści z Ugandy, którzy uważają, że tzw. pomoc humanitarna nie trafia do potrzebujących, a jedynie umacnia istniejące reżimy. W zamieszczonym w internecie apelu klimatyczni opozycjoniści prosili Ala Gore’a o zaprzestanie hipokryzji w walce ze zmianami klimatu, skoro jedna z jego posiadłości emituje tyle dwutlenku węgla co kilka krajów afrykańskich.
Jednak politycy Unii Europejskiej, bo to Europa wiedzie prym w walce z CO2, nie zamierzają nic zmieniać. Pamiętny Szczyt Ziemi w Rio de Janeiro, zwieńczony podpisaniem protokołu z Kioto, dał politykom niemal nieograniczoną władzę nad gospodarką. Przyznawanie pozwoleń na emisję CO2 umożliwia rządzącym decydowanie, ile i gdzie można produkować. Ponadto handel emisjami jest formą paneuropejskiego parapodatku, gdyż kupowanie i sprzedawanie pozwoleń powoduje przenoszenie obciążeń ekologicznych z jednego kraju do drugiego.
Strategia korporacyjna
Zwiększone możliwości opodatkowania to jedno, natomiast szansa na kreowanie wizerunku to rzecz bezcenna. Zjednoczenie ponad podziałami w szczytnym celu ratowania planety jest wyjściem naprzeciw zapotrzebowaniu ekologicznie świadomych wyborców. Nic więc dziwnego, że wpływowy w Brukseli tygodnik The European Voice co najmniej raz w miesiącu potrafi poświęcić 25 proc. swojej objętości problematyce zmian klimatu.
Jeszcze na początku obecnego stulecia najpotężniejsze korporacje świata obawiały się, że to właśnie one poniosą największe koszty walki z globalnym ociepleniem i oczekiwały korzystnych dla siebie rozstrzygnięć w ustaleniach tzw. post-Kioto, czyli po roku 2013 r. Jednak już kilka lat temu największe firmy energetyczne, takie jak: General Electric, ExxonMobil, Shell, BP, RWE czy Suez, zaczęły przedstawiać się jako główni orędownicy walki ze zmianami klimatu.
Dziwne? Bynajmniej. Odpowiedzialność ekologiczna to immanentny składnik strategii korporacyjnej najsprawniej zarządzanych koncernów świata. W najlepszej europejskiej szkole MBA, francuskim INSEAD, studenci analizują przypadek koncernu DuPont, który w latach 80. ubiegłego wieku sponsorował badania nad dziurą ozonową, doprowadzając do podpisania międzynarodowych konwencji przeciw zanikaniu warstwy ozonowej. Gdy UE i USA wprowadziły zakaz produkcji freonów, DuPont był monopolistą w produkcji zamienników freonów.
Podobnie jest w przypadku walki z globalnym ociepleniem. Największymi zwycięzcami mogą okazać się dostawcy nowych technologii energetycznych: farm wiatrowych, instalacji wychwytywania CO2 czy bezemisyjnych elektrowni. Według Bogdana Jankowskiego, eksperta z EnergSys, firmy badającej skutki europejskiej polityki ograniczania emisji, „sytuacja dużych firm energetycznych raczej się poprawi po wdrożeniu pakietu klimatycznego. Na prąd zawsze będzie popyt, a im trudniej będzie go wyprodukować, tym mniejsza będzie konkurencja. (…) Przy zasadach proponowanych przez Komisję Europejską, ogromnie faworyzujących wielkie firmy energetyczne, (…) niedługo po roku 2013 zamiast PGE czy Taurona będziemy mieli energię produkowaną wyłącznie przez EDF lub Vattenfall”.
Ekologiczna fikcja
Konsumenci są systematycznie przyzwyczajani, że za energię będą płacili coraz więcej. Kilkudziesięcioprocentową podwyżkę, w miejsce stuprocentowej, zapewne przyjmą z ulgą.
Trudno się oprzeć wrażeniu, że europejska polityka klimatyczna jest prowadzona pod dyktando organizacji ekologicznych. Nie jest tajemnicą, że Greenpeace czy WWF otrzymują pokaźne środki publiczne na swoją działalność. Jest też widoczna wyraźna synergia między organizacjami ekologicznymi a Komisją Europejską. W zasadzie Komisja Europejska wprowadza w złagodzonej formie zalecenia ekologów.
>>> Czytaj dalej...


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!