Dziennik.plOpinie

Poniedziałek, 13 lutego 2012

Imieniny: Grzegorza, Katarzyny, Kastora

"To też jest nasz prezydent"

2009-11-20 | Ostatnia aktualizacja: 20:45 | Komentarze: 0 | skomentuj

Miał być Tony Blair w roli pierwszego prezydenta Unii Europejskiej albo David Miliband jako szef unijnej dyplomacji. Skończyło się na tym, że na czele Wspólnoty stanie mało znany premier Belgii Herman Van Rompuy, a polityką zagraniczną pokieruje jeszcze bardziej anonimowa komisarz ds. handlu, Brytyjka Catherine Ashton.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Niestety, dla unijnych przywódców najważniejsze okazało się poszukiwanie idealnych parytetów. O tym, kto nadaje się na dwa kluczowe stanowiska, decydowały głównie przynależność partyjna, kraj pochodzenia i płeć. Na przedstawienie przez kandydatów własnej wizji Europy, o co zabiegała Polska, zabrakło miejsca.

Traktat lizboński miał uczynić Unię silniejszą, bardziej przejrzystą – i jak z upodobaniem dodawali euroentuzjaści – mówiącą jednym głosem. Okazuje się, iż Unia, owszem, mówi jednym głosem – ale wcale nie potrzebuje silnego prezydenta, tylko kogoś, kto nie będzie jej przeszkadzał w realizowaniu własnych interesów.

Pocieszające może być tylko to, że brak jakiejkolwiek decyzji, na co jeszcze wczoraj wieczorem się zanosiło, byłby jeszcze gorszym rozwiązaniem. A Van Rompuyowi pozostaje życzyć, aby przekonał do siebie sceptyków – w końcu od 1 stycznia, chcąc nie chcąc, będzie on także naszym prezydentem.

Bartłomiej Niedziński
Źródło: Dziennik.pl
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl