"To system jest chory"
"U podstaw istnienia związków zawodowych leżą szczytne idee. Związki są od tego, żeby bronić pracownika. W Polsce te idee wspiera - zasłużony - mit związkowców, którzy obalili komunizm" - komentuje publicysta "Dziennika Gazety Prawnej" Wojciech Cieśla.
- PZU dzieli się zyskiem... po cichu
- "Ciężko oderwać się od żłobu"
- Tak związkowcy doją koncern energetyczny
- Będzie najazd związkowców na Warszawę
- Pensja związkowca w KGHM to 22 tysiące
- "Tajne służby straszą nam inwestorów"
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Chyba najwyższy czas oddzielić ruch i jego historię od etatowych liderów. Dwadzieścia lat od wydarzeń, które ze zdychającego socjalizmu przeprowadziły Polskę w jaki taki kapitalizm, niektóre przywileje związkowców w spółkach Skarbu Państwa – jak te opisywane dziś przez nas bonusy w KGHM – są żywcem wzięte z PRL.
Związkowcy obrośli w przywileje, a większość z nich – oprócz strumienia pieniędzy dla pracowników – oznacza m.in. horrendalne wynagrodzenia dla funkcjonariuszy związkowych, których działalność ogranicza się do przepychanek z pracodawcą i ciepłych posadek przez niego opłacanych. Etatowi związkowcy zarabiają krocie, właściwie za nic nie odpowiadając. Pytanie, czy działacz z 22-tysięczną pensją, walcząc z pracodawcą, bije się o interes związkowców, czy o uwiarygodnienie przed załogą własnej pozycji, niech pozostanie retoryczne.
Czy etatowcy są niezbędni? Dlaczego ich pensje płaci państwowy pracodawca? Działacze to nie są źli ludzie. To chory system kształtuje ich zachowania. Ten system może zmienić tylko nowa ustawa o związkach zawodowych. Pytanie, czy na taką determinację – pójście na otwartą wojnę ze związkami – stać polityków.



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!