"Nie grać konstytucją"
Przepisy konstytucji dotyczące prezydenta są dalekie od doskonałości. Nie można nazwać dobrym ustroju, w którym głowie państwa pozostawia się w rzeczywistości wybór między siedzeniem cicho a przeszkadzaniem większościowemu rządowi. I to pomimo, że mandat demokratyczny wszystkich prezydentów III RP był w każdym przypadku nieporównanie większy niż kolejnych premierów.
- "Ustrój gryzie premiera"
- "Na prezydenta? Najlepiej Bartoszewski"
- Prezydencki minister kpi z pomysłów Tuska
- Tusk nie wierzy, że zostanie prezydentem
- Tusk chce rewolucji w ustroju Polski
- Czy zmiany w konstytucji są konieczne?
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Spór o to, czy tworzyć w Polsce system kanclerski czy prezydencki, toczy się od lat. Niestety, dopóki którykolwiek z tych urzędów piastuje Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński czy Donald Tusk, dopóty ta debata nie będzie dotyczyć ustroju Rzeczypospolitej, a jedynie wyższości jednej partii nad drugą.
Pisanie ustawy zasadniczej pod dyktando bieżącej sytuacji politycznej to jej grzech pierworodny. Najpierw SLD i PSL ograniczały władzę prezydenta w obawie o dyktatorskie zapędy Lecha Wałęsy. Gdy wybory w 1995 roku wygrał Aleksander Kwaśniewski, naprędce zwiększano mu kompetencje.
Kupiłbym pomysł premiera Tuska z szybkimi zmianami, nawet osłabiającymi urząd prezydenta, ale tylko pod jednym warunkiem: gdyby wchodziły w życie po najbliższych wyborach parlamentarnych i prezydenckich. Nemo iudex in causa sua musi być zasadą w polityce, by ta była uprawiana przyzwoicie.


































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!