"Prezydentowi nie trzeba zabierać weta"
Weta używali wszyscy prezydenci wybrani po 1989 roku. Bilans wet składa się na tę samą średnią. Ponadto łatwiej jest odrzucić weto, niż zmienić konstytucję. Weto jest ostrzeżeniem dla parlamentu - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Bogusław Banaszak, przewodniczący Rady Legislacyjnej przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
- Czy zmiany w konstytucji są konieczne?
- PO zrobi Lecha Kaczyńskiego prezydentem?
- "Dzisiejsza polityka powoli się kończy"
- PO chce zmiany konstytucji. Projekt wkrótce
- Tusk chce rewolucji w ustroju Polski
- "Na prezydenta? Najlepiej Bartoszewski"
- Kwaśniewski dostał nagrodę Rycerz Wolności
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Katarzyna Żaczkiewicz: Donald Tusk chce osłabienia władzy prezydenta na rzecz premiera. Czy obecny układ między kancelarią premiera a Pałacem Prezydenckim naprawdę musi zostać
zmieniony?
Bogusław Banaszak*: Tak. Trzeba wybrać wreszcie model sprawowania władzy: kanclerski, prezydencki lub parlamentarno-gabinetowy. Nie powinniśmy pozostawać pomiędzy.
Konsekwencją osłabienia roli prezydenta jest rezygnacja z wyborów bezpośrednich. Czy społeczeństwo może być kiedykolwiek w stanie zaakceptować takie zmiany?
Wątpię, żeby społeczeństwo chciało zaakceptować odebranie mu tej inicjatywy. Najwyższa frekwencja jest przecież właśnie w wyborach prezydenckich. W koncepcji przedstawionej przez premiera
rola prezydenta sprowadzałaby się do pełnienia funkcji notariusza prac parlamentu. Z kolei mniejsze kompetencje w połączeniu z silnym mandatem wyborczym rodzą pokusę rozszerzenia uprawnień.
Pod względem podziału władzy między rządem, parlamentem a prezydentem konstytucja jest źle napisana.
Z czego to wynika?
Nasza konstytucja była uchwalana po złych doświadczeniach z prezydenturą Lecha Wałęsy. Ale kiedy Aleksander Kwaśniewski, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego, został prezydentem, zaczęto
dodawać głowie państwa kompetencji. Dlatego do dziś konstytucja jest niespójna wewnętrznie. Na przykład nie ma żadnego mechanizmu, aby prezydenta zmusić do ratyfikacji traktatów i umów
międzynarodowych. W efekcie politykę zagraniczną prowadzi rząd, ale prezydent może ją skutecznie blokować.
To może warto wprowadzić terminy podejmowania decyzji przez głowę państwa: na nominacje sędziowskie czy generalskie, ratyfikację traktatów międzypaństwowych.
Wiele organów nie ma określonych terminów. Sejm na przykład nie ma terminu na rozpatrzenie inicjatyw legislacyjnych. Prezydent może mieć zastrzeżenia do kandydatów na sędziów, więc nie
powinno się go krępować, ustalając terminy podjęcia decyzji.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!