Dziennik.plOpinie

Wtorek, 22 maja 2012

Imieniny: Heleny, Wiesławy, Romy

"Nie wszystkie związki są złe"

2009-11-25 | Ostatnia aktualizacja: 20:49 | Komentarze: 0 | skomentuj

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Zgadza się pan z opinią głoszoną przez niektórych polityków, że polscy pracodawcy mają związane ręce przez związki?
Trochę tak, trochę nie. Wkraczamy na temat reprezentatywności związków.

Jeśli w zakładzie jest wiele związków, to pracodawca musi się z nimi dogadywać. W pewnym stopniu pracodawcy mają związane ręce: w zakresie uchwalania regulaminów zakładowych. Weźmy też przykład układu zbiorowego pracy. Jest to umowa między pracodawcą a organizacją związkową. Pracodawca ma prawo wypowiedzieć układ, ale wtedy ma obowiązek wydać regulamin wynagradzania. A to znowu wymaga uzgodnienia ze związkami. Więc nadal jest w impasie. Remedium na to byłoby przyjęcie zasady, że regulaminy nie powinny być uzgadniane ze związkami, a jedynie przez nie opiniowane.

Jest też podnoszony postulat zmiany w prawie związkowym polegającej na wyprowadzeniu związków z zakładów pracy.
Pracodawcy bardzo by tego chcieli. Ale związki się na to nie zgodzą. To operacja nie do przeprowadzenia.

Niezależnie od oceny realności tego postulatu - czy to dobry pomysł czy zły?
Tak, choć ja bym powiedział, że byłoby to dobre tylko wtedy, gdyby przyjąć to razem z innym zmianami. Musiałoby się to wiązać ze zmianą ustroju zakładu pracy na taką, jaka przyjęta jest w Niemczech. Trzeba byłoby stworzyć rady zakładowe, wyposażyć je w uprawnienia związkowe i dopiero wtedy myśleć o wyprowadzeniu związków. Nie wiem, czy pracodawcy chcieliby mieć radę zakładową w każdym zakładzie pracy, gdy dziś związki działają jedynie w nielicznych zakładach.

A podniesienie progów reprezentatywności?
To słuszny postulat, ale trzeba działać w sposób umiarkowany. To powinno być skalkulowane przez centrale związkowe.

Z 10 proc. załogi na 30 proc. - tak bywa proponowane?
Raczej na 14 proc. i 20 proc. Bo dzisiaj jest 7 proc., jeśli zakładowa organizacja jest częścią związku reprezentatywnego na szczeblu ponadzakładowym, a 10 proc., jeśli nie spełnia tego warunku. Można byłoby chyba te progi podwoić, ale jak powiedziałem, wymaga to skalkulowania, czy nie doprowadzimy do wyeliminowania zbyt dużej liczby zakładowych ogniw dużych ogólnopolskich nurtów związkowych. Należałoby też pozostawić obecny przepis, zgodnie z którym jeżeli żadna z zakładowych organizacji nie spełnia tych kryteriów, to reprezentatywność będzie przysługiwała organizacji najliczniejszej w danym zakładzie. Ta zmiana ma szanse na wprowadzenie, bowiem największe centrale związkowe powinny ją poprzeć.

Rozmawiał Piotr Gursztyn
Źródło: dziennik.pl
« poprzednia123

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«