"Będziemy mocarstwem"
Stratedzy dzielą się na dwa obozy w ocenie Europy. Jedni wieszczą jej stetryczenie, inni mocarstwowy rozwój. Kiedy wsłuchać się w ton europejskiej debaty publicznej, pierwsi wydają się górą, kiedy jednak spojrzymy na fakty, optymizm jest bardziej uzasadniony. Trzeba tylko pchnąć europejską machinę, by jej silnik zaskoczył pełną mocą. Po wprowadzeniu traktatu lizbońskiego to najważniejsze zadanie dla przywódców Starego Kontynentu.
- "Wszystkie kłamstwa na temat Lizbony"
- "Ostrożnie z technologiami"
- "Postawmy na armię"
- "Lizbona to pierwszy krok"
- "Publikacja Traktatu w ciągu kilku dni"
- "Wybór przyziemności"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Czy twór polityczny, który liczy 500 mln mieszkańców, wytwarza 30 proc. PKB globu – więcej niż USA, ma jedną z dwóch głównych walut świata, który w wydatkach na innowacyjność niedługo doścignie Stany Zjednoczone, który wreszcie wydaje na zbrojenia kilkakrotnie więcej niż Chiny, można nazwać kolosem na glinianych nogach? Nie. Nawet nie dlatego, że powyższe dane są tak przytłaczające, ale przede wszystkim z tej przyczyny, iż Europa odnotowuje niebywałą dynamikę rozwoju. W dobie kryzysu trudno w to uwierzyć, ale spójrzmy choćby na mapę, jak w ostatnich 20 latach wzrósł obszar UE, albo na dane o jej PKB lub poziomie życia Europejczyków.
Mamy potencjał, brakuje nam tylko przywództwa i zdecydowania. Traktat lizboński, który dziś wchodzi w życie, daje nam narzędzia do przemienienia potencji w siłę. Szkoda, że tak cicho o tym w natłoku informacji o obsadzie stanowisk europejskich komisarzy. To sprawy bieżące, dobre wykorzystanie traktatu zaś buduje mocarstwową przyszłość.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!