Frasyniuk: My, zakładnicy grudniowej daty
Zamiast wspominać bohaterów, uczyniliśmy ze stanu wojennego dzień pamięci o generale Jaruzelskim. Mam pomysł na film na przekór naszej naturze, która każe nam rozpaczać. 28 lat temu normalni faceci postanowili rozwalić system totalitarny. W końcu im się udało - pisze Władysław Frasyniuk.
- Frasyniuk za Olechowskim, a nie Nałęczem
- Partia poparła Nałęcza, choć nie chciała
- Jaruzelski: Pierwszy dostałbym kulę w łeb
- Miller przeprasza Jaruzelskiego za "Wojtusia"
- "Osądzić Jaruzelskiego jak Demjaniuka"
- Kaczyński: Dożywocie dla Jaruzelskiego
- "Kwaśniewski zwariował. Mały komuszek"
- Obrońcy Jaruzelskiego: Wierzymy ci generale
- Kiszczak był szefem plutonu egzekucyjnego?
- Gowin: Jaruzelski jest zdrajcą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Od lat w rocznicę stanu wojennego jesteśmy karmieni niemal identyczną papką. Wizerunkiem generała Wojciecha Jaruzelskiego objawianym nam na różne sposoby.
Grudzień w ogóle stał się miesiącem pamięci o tym człowieku. I z roku na rok systematycznie zabijamy pozytywną historię Polski i Polaków. Wszystko w imię szukania sensacji za wszelką cenę. Zapominamy o ludziach, którzy 13 grudnia potrafili stanąć naprzeciwko czołgów i nie przerazić się.
Rok w rok Instytut Pamięci Narodorowej dokonuje jakiejś niezrozumiałej zrzutki dokumentów. Zachwala przy tym: oto przedstawiamy wam hit, oto bezsporny dowód na zdradę generała Jaruzelskiego. Potem okazuje się, że to jedynie nieco odświeżony dokument, znany od przynajmniej kilku lat. Tak samo stało się i w tym roku. O rzekoma notatce Anoszkina pisał już kilka lat temu profesor Andrzej Paczkowski. Dziś nie wnosi ona nic nowego do sprawy.
Solidarność budowana na nienawiści
Dlaczego tyle czasu poświęca się tym dokumentom i samemu generałowi, a zaniedbuje sprawę zwykłych ludzi, którzy w tym czasie najwięcej ryzykowali? Odnoszę coraz częściej wrażenie, że mamy dziś w Polsce dużo ludzi z silnym kompleksem niższości i z gigantyczną potrzebą zaistnienia. Ci ludzie mają też jakąś niezrozumiałą potrzebę budowania solidarności Polaków na nienawiści i żądzy odwetu.
Ale jednocześnie jest też grupa ludzi, która ma elementarne problemy z oceną tego, co wydarzyło się 13 grudnia 1981 roku. Bo na tę datę nakładają się tym ludziom kolejne przełomowe chwile. Przede wszystkim okrągły stół. W efekcie powstaje niebezpieczna mieszanka. Nagle pojawiają się hasła „mniejszego zła”, rodem z zagmatwanej, postkomunistycznej retoryki. Zło jest złem. I nie ma co tu wprowadzać gradacji.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!