Koniec przymykania oczu na autostrady
Zaleciłem, by na odcinkach dróg, gdzie gwarancja wykonawcy właśnie się kończy, przeprowadzić szczegółowe kontrole jakości. Niewykluczone, że będziemy prosili firmy budowlane o poprawki - mówi "Dziennikowi Gazecie Prawnej" Lech Witecki, szef Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.
- Cała prawda o polskich drogach
- Stalexport przestanie rządzić A4?
- Rekordowe 31 mld na budowę dróg
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Marcin Piasecki, Maciej Szczepaniuk: Czy wyrzucenie Alpine Bau z budowy śląskiego odcinka A1 to ostrzeżenie dla innych wykonawców, że rząd nie będzie już przymykał oczu na opóźnienia w realizacji kluczowych inwestycji?
Lech Witecki*: Od miesięcy na budowie był zastój. Zaawansowanie prac zamiast na poziomie 85 proc. było w okolicach 50 proc. Podczas przeprowadzonych kontroli na budowie pracowało kilkudziesięciu robotników. Podczas, gdy powinno ich być co najmniej kilkuset. Nie mogliśmy tego dłużej tolerować. Tym bardziej, że wielokrotnie wzywaliśmy Alpinie Bau do nadrobienia opóźnień. Bez skutku.
Alpine Bau za opóźnianie obwinia Generalną Dyrekcję. Ich zdaniem sfuszerowała ona projekt 600-metrowego wiaduktu. Austriacy nie chcieli go realizować, bo według nich mogło później dojść do katastrofy.
To nieprawda. Podpisując kontrakt wykonawca wiedział, jakie projekty otrzymuje. Zobowiązał się, że będzie budował autostradę w oparciu o te projekty. Nie wnosił żadnych zastrzeżeń. Dopiero, gdy na jaw zaczęły wychodzić wielkie opóźnienia, zaczął używać argumentu „mostowego”. Zleciliśmy weryfikację projektu, która potwierdziła, że wszystko jest w porządku. Poza tym wystąpiliśmy z prośbą do Związku Mostowców Rzeczpospolitej Polskiej o kolejną analizę.
Kiedy kierowcy pojadą autostradą do Czech?
W sierpniu 2010 roku podpiszemy umowę z nowym wykonawcą, a prace zakończą się w marcu 2012 roku.
Jaki był ten mijający rok dla drogowców?
Naprawdę dobry. Na realizację inwestycji wydaliśmy rekordowe 18 mld zł.
Ale jeszcze w połowie roku zapewniał Pan, że wyda ponad 22 mld zł.
Na niższe niż oczekiwaliśmy wydatki wpływ miały rozstrzygane poniżej kosztorysów przetargi. A tych było w sumie kilkadziesiąt. Ogłosiliśmy już wszystkie zaplanowane w programie budowy dróg krajowych zamówienia autostradowe. Teraz czekamy na rozstrzygnięcia ostatnich. Największym sukcesem jest jednak rozpoczęcie realizacji kluczowych odcinków autostrady A2, która połączy Warszawę z Berlinem. Autostrada Wielkopolska już buduje do granicy z Niemcami, trwa projektowanie pięciu ostatnich odcinków przed stolicą. Mamy obietnice od wykonawców, że już marcu 2010 roku spłyną do nas pierwsze projekty.
Po wybudowaniu realizowanych obecnie tras sieć polskich autostrad nadal będzie niekompletna. Zabraknie A2 na wschód od stolicy.
Finansowanie kolejnych odcinków autostrady A2 za Warszawą przewidziano dopiero po 2012 roku. Chodzi o trasę ze stolicy do skrzyżowania z drogą krajową nr 19 w Międzyrzeczu Podlaskim. Mamy dokumentację potrzebną do rozpoczęcia konkursu na partnera prywatnego, m.in. raporty środowiskowe, warianty tras. Sprawdzaliśmy także, czy budowa będzie opłacalna dla strony publicznej. W ramach autostrady A2 budowana jest już autostradowa obwodnica Mińska Mazowieckiego.
Projekt broni się pod względem finansowym?
Tak. Jesteśmy gotowi do uruchomienia procedur, ale na konkretne decyzje trzeba poczekać aż uda się zamknięcie finansowe dla autostrady A1 z Łodzi do Pyrzowic. To obecnie największy realizowany projekt autostradowy w Polsce i jeden z większych w Europie. Do wybudowania 180 km trasy potrzeba ponad 7 mld zł. Jeżeli do 22 stycznia okaże się, że na rynku znalazły się pieniądze na realizację tej inwestycji, wystąpimy o zgodę do Ministerstwa Infrastruktury, aby wybudować kolejny odcinek A2 w systemie koncesyjnym.
Najwiekszym sukcesem Generalnej Dyrekcji pod rządami Lecha Witeckiego jest…?
…zbudowanie rynku wykonawców. Dwa lata temu zadaliśmy sobie pytanie czy firmy działające w Polsce mają odpowiedni potencjał do wybudowania blisko 3 tys. nowych dróg. Odpowiedź była: nie. Analiza pokazała, że drogi nad Wisłą buduje zaledwie około 30 firm budowlanych. Zbadaliśmy więc dokładnie warunki, na jakich ogłaszane są przetargi. I okazało się, że w przetargach były przepisy dopuszczalne przez polskie prawo, które jednak uniemożliwiały zwycięstwa mniejszym firmom. W porozumieniu z organizacjami zrzeszającymi firmy drogowe ustaliliśmy szereg zapisów, które doprowadziły do liberalizacji rynku. Teraz na równych warunkach może startować aż 270 firm wykonawczych.
Czytaj dalej...


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!