- Kołodko u Olejnik: Niech się pani nie ciska
- Balcerowicz: Żadnej daty przyjęcia euro
- Balcerowicz każe nam pracować do śmierci
- "Mówiono, że piszemy science fiction"
- Balcerowicz: Prezydent to hamulcowy
- Polska wśród sześciu potęg gospodarczych
- Rząd: Można wyjść z OFE
- Balcerowicz ma nowy plan
- Ekspert: Rządowi nie uda się sprzedać firm
- 20 lat planu Balcerowicza
MARCIN GRACZYK: Która z reform zaproponowanych przez pana 20 lat temu została pana zdaniem w największym stopniu zepsuta przez kolejne rządy?
LESZEK BALCEROWICZ*: Problem polega nie na tym, że coś cofnięto, ale na tym, że niektóre procesy zostały niedokończone. Owszem, większość przedsiębiorstw ma już prywatnego
gospodarza, ale prywatyzacja to nadal bardzo ważna reforma do zrobienia. Kolejna dotyczy państwa socjalnego, chciałbym, by nasze finanse były zdrowe, a podatki mogły być niższe. Problemem nie
były więc jakieś zaniechania, ale przeszkody polityczne, które osłabiły tempo. Ale w demokracji nie ma co się żalić na politykę, trzeba ją po prostu zmieniać.
Premier Donald Tusk obiecuje, że jeśli dojdzie do zmiany prezydenta, to te zmiany nabiorą przyspieszenia. Wierzy pan w to?
Nie mogę zapominać, że wiele istotnych ustaw było wetowanych przez prezydenta, z bardzo ważną o redukcji wcześniejszych emerytur na czele. To, co mówi premier, to nie są więc jakieś tam
fantazje. Najlepiej byłoby, i mam nadzieję, że tak się stanie, doprowadzić do sytuacji, w której reformy zostałyby wprowadzane dzięki szerokiemu społecznemu porozumieniu. Tak jak miało to
miejsce w 1989 r. Trzeba oczywiście naciskać na rząd, by przyśpieszył niezbędne reformy, zwłaszcza tam, gdzie tak jak w przypadku prywatyzacji nie ma niebezpieczeństwa prezydenckiego
weta.
Jeżeli chodzi o prywatyzację, to opozycja mówi: to, co trzeba było sprzedać, sprzedaliśmy, reszty nie możemy ruszać, bo to nasze srebra rodowe.
To są jakieś populistyczne schematy albo propaganda, która ma przykrywać polityczne interesy. Nie widzę uzasadnienia dla tak małego jak do tej pory tempa prywatyzacji. Przecież ona ma kluczowe
znaczenie zarówno dla firm, bo wyzwala je z tego gorsetu wpływów politycznych, jak i dla finansów publicznych.
Bez dokończenia prywatyzacji nie naprawimy finansów publicznych?
Oczywiście, że nie. Potrzebne są reformy, które odniosą się do głównego naszego problemu, czyli do nadmiernych wydatków, i sprawią, że ich tempo będzie wolniejsze niż tempo wzrostu
całej gospodarki. Jeśli jednak ten polityczny hamulec będzie dalej istniał i ograniczał zakres owych reform, to ważne, by mieć ten amortyzator, którym będą zwiększone wpływy z
prywatyzacji.
czytaj dalej









Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!