Dziennik.plOpinie

Wtorek, 22 maja 2012

Imieniny: Heleny, Wiesławy, Romy

"Kryzys? Udało się zapobiec katastrofie"

2009-12-29 | Ostatnia aktualizacja: 21:09 | Komentarze: 0 | skomentuj

Kiedy gospodarki się rozwijały, ludzie mniej przywiązywali wagę do opieszałej biurokracji i powszechnej korupcji. Teraz ich wrażliwość na te charakterystyczne dla postkomunistycznych państw bolączki wzrasta - mówi Mitchell A. Orenstein, analizując skutki kryzysu w krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

RADOSŁAW KORZYCKI: Od lat zajmuje się pan badaniem procesów transformacyjnych w Europie Wschodniej. Jak pan ocenia bilans zmian ekonomicznych w regionie 20 lat po wdrożeniu w Polsce planu Balcerowicza?
MITCHELL A. ORENSTEIN*: Jeśli poszukamy wspólnej miary dla wszystkich, to saldo jest w sumie korzystne. Ale społeczeństwa państw postkomunistycznych są dalekie od euforii. Jakieś trzy lata temu, kiedy nikt nie przewidywał kryzysu, a gospodarki Polski, Czech czy Węgier osiągnęły apogeum koniunktury, Bank Światowy zrobił rozległe badania na temat zależności gospodarczej transformacji i nastrojów społecznych. Otóż wówczas, w naprawdę niezłej sytuacji, ponad połowa przepytanych uznała, że po procesach prywatyzacyjnych i liberalizacyjnych żyje im się gorzej niż wcześniej, czyli przed 1989 r. Tymczasem z drugiej strony większość z nadzieją patrzyła w przyszłość i była spokojna o los swoich dzieci.

Skoro już mierzymy sukces transformacji poziomem społecznego samopoczucia, to wyniki dzisiaj, w dobie kryzysu, nie będą obiecujące…
Obawiam się, że teraz nastroje - już poważnie osłabione - jeszcze bardziej się pogorszą. Kiedy gospodarki się rozwijały, ludzie mniej przywiązywali wagę do opieszałej biurokracji i powszechnej korupcji. Teraz ich wrażliwość na te charakterystyczne dla postkomunistycznych państw bolączki wzrasta. A najgorsze dopiero przed nimi. Średni spadek PKB w regionie sięga 7 procent. Rządy podejmują bardzo niepopularne kroki, od wyższych podatków przez rozluźnienie dyscypliny budżetowej po cięcie wydatków, obniżki wynagrodzeń. I tu dochodzimy to istotnego elementu bilansu dwudziestolecia. Gospodarki Wschodu nie wykształciły jeszcze mechanizmów obronnych, które chroniłyby je w takim stopniu jak na Zachodzie, gdzie przecież kryzys się zaczął.

Czy można w takim razie przyjąć, że kryzys gospodarczy zagraża procesom transformacyjnym w naszym regionie? Czy może zniweczyć reformy okupione tak ciężkim wysiłkiem?
Rezultaty są mieszane, chociaż na razie udało się zapobiec katastrofie. Zbawienna okazała się bezprecedensowa pomoc Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jak dotąd nie upadła jeszcze żadna waluta, żadna gospodarka nie jest bliska ogłoszenia bankructwa, żaden większy bank zagraniczny nie pozamykał filii w tym regionie. Na szczęście udało się też poskromić populistów, polityków skłonnych pozamykać rynki w celach protekcyjnych albo chętnych do psucia pieniądza. Według ostatnich danych Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju reformy, które zaczęły się przed dwiema dekadami, zostały wyraźnie osłabione. Na szczęście jednak nikt nie próbuje na serio zawrócić z raz obranej ścieżki. I po zakończeniu kryzysu będą podstawy do odbudowy. Lokalni politycy naprawdę wykazują się rozsądkiem. Np. na Łotwie czy Węgrzech, w najbardziej zadłużonych krajach, rządy za radą MFW bardzo silnie zacisnęły pasa, chociaż muszą się liczyć z konsekwencjami, kiedy Łotysze i Węgrzy pójdą głosować.

czytaj dalej

rozmawiał Radosław Korzycki
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«