Dwadzieścia lat po upadku muru berlińskiego i po zakończeniu zimnej wojny zarys porządku światowego nadal dopiero się tworzy. Wyraźnie widoczne są jednak dwa megatrendy: fala globalizacji na skalę szerszą i głębszą niż kiedykolwiek w historii oraz pojawianie się na arenie światowej nowych graczy – z Azji i skądinąd. Słyszymy również coraz głośniejsze wezwania do skuteczniejszej koordynacji globalnego odzewu na wielkie wyzwania naszych czasów. Jestem przekonany, że wraz z wejściem w życie traktatu lizbońskiego Unia Europejska ma unikalną szansę podjęcia się obowiązku przewodzenia temu procesowi.

Pułapki globalizacji

Globalizacja gospodarcza dobrze służy światu. Ale zwiększa również konkurencję i ujawnia słabości. W efekcie nasza wzajemna gospodarcza współzależność wymaga ostrożnej koordynacji, nie tylko w nadchodzących tygodniach, ale – co ma kluczowe znaczenie – w dłuższym terminie. Trzeba ponownie przyjrzeć się strukturom zarządzania w skali globalnej, żeby mieć pewność, że działają one na rzecz poprawy sytuacji ludzi w różnych krajach. Unia prowadziła na ten temat dyskusję i przeniosła ją na szersze fora międzynarodowe. Z zadowoleniem przyjmujemy więc nawoływania krajów wschodzących do reform instytucji globalnych. Doskonały przykład stanowi tu handel. Nieuleganie pokusie protekcjonizmu leży w dobrze pojętym interesie nas wszystkich. Kryzys gospodarczy sprawia, że osiągnięcie postępu w prowadzonych w ramach Światowej Organizacji Handlu (WTO) rokowaniach rundy z Dauhy jest coraz istotniejsze. Postępowanie w ramach WTO – któremu UE zawsze nadaje najwyższy priorytet – jest w coraz większym stopniu uznawane za podstawę naszego dobrobytu. Trzeba jednak zrobić więcej.

Świat stoi wobec zarówno tradycyjnych, jak i nietradycyjnych obaw o bezpieczeństwo. Są państwa, które muszą się zmagać zarówno z zagrożeniem rozprzestrzeniania broni masowej zagłady, jak i z zagrożeniem autorytarnymi reżimami, a także groźbą terroryzmu. Globalizacja powoduje także nasilenie nietradycyjnych zagrożeń, które nie mają względów dla granic narodowych. Globalne pandemie mogą się rozprzestrzeniać szybciej, brak pewnych i trwałych źródeł energii może wpędzić nas w ogólnoświatową recesję, a zmiany klimatyczne – pomijając nawet ich konsekwencje dla środowiska naturalnego – mogłyby mieć poważne reperkusje geopolityczne i społeczne.

Czytaj dalej >>>


Europejskie DNA

W stawianiu czoła tym zagrożeniom najistotniejsze jest wielostronne podejście. UE ma wielostronność zapisaną w swoim DNA. Europejczycy są od dawna mistrzami we współpracy w ramach ONZ i na innych forach międzynarodowych i stale dążą do tego, by podstawą stosunków międzynarodowych były stabilność, wolność, demokracja i sprawiedliwość. UE bierze również na siebie pokaźną część realizacji tego trudnego zadania. Utrzymuje prawie 100 tys. sił pokojowych, policji i oddziałów bojowych, które pomagają utrzymać pokój w punktach zapalnych świata. Również w wymiarze politycznym UE przyjmuje na siebie coraz większe obowiązki. Ich przykład może stanowić unijna misja do Moskwy i Tbilisi, w której uczestniczyłem z prezydentem Sarkozym. Umożliwiła ona osiągnięcie konkretnego postępu we wprowadzaniu sześciopunktowego unijnego planu zaprzestania działań wojennych między Rosją i Gruzją.

Zmiany klimatyczne stanowią z kolei kliniczny przykład tego, że konieczność można przekształcić w cnotę. Rozwój i stosowanie zielonych technologii może być nowym źródłem wzrostu gospodarczego. Budowa opartej na trwałych podstawach gospodarki europejskiej pomoże w zapewnieniu dobrobytu naszym narodom. Pokazuje to również, że Europa może zrealizować swoje cele wewnętrzne tylko przez aktywne podejście do problemów globalnych. Takie właśnie podejście stanowi podwaliny naszej polityki zewnętrznej.

Lizbońska szansa

Zaangażowanie UE w działania na rzecz wielostronnego systemu zarządzania gospodarką globalną za pośrednictwem ONZ i innych instytucji jest oczywiste. O stojących przed nami wyzwaniach wypowiadamy się jasno i z przekonaniem. Traktat lizboński umożliwia nam osiągnięcie większej zbieżności celów, stwarza nam również większe możliwości działania. Umożliwia on użycie dyplomacji, zarządzania kryzysowego i powstających europejskich możliwości obronnych wspólnie z tradycyjną polityką handlową i rozwojową.

Co więcej, często się mówi, że komparatywna przewaga UE polega na jej sile normatywnej albo na sile jej wartości. Sądzę, że ta opinia jest trafna. W pokryzysowym świecie, w którym ludzie poszukują nowych sposobów zapewnienia sobie dobrobytu, pokoju i powodzenia, europejskie doświadczenie ma światu dużo do zaoferowania.

José Manuel Barroso
tłum. H. B.