"Koteria Kaczyńskiego poszła w odstawkę"
Gęsicka przy Kaczyńskim to taki Boni przy Tusku. Rozumny, ofiarny, znający się na rzeczy, ale niezdolny do zdobycia politycznej podmiotowości - tak Jan Rokita komentuje odejście Przemysława Gosiewskiego z władz klubu PiS. Nową szefową klubu została Grażyna Gęsicka.
- PiS: Gęsicka rewolucji nie zrobi
- PiS ma nowego wiceprezesa. To Gosiewski
- "Polakom nudzi się Tusk z Platformą"
- Jest nowa partia. Ma szansę na sukces?
- "Tusk utracił lojalność głównych wasali"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Polityczna kariera Grażyny Gęsickiej jest z każdego powodu zjawiskiem niestandardowym. Kiedy u początku 2005 roku (a więc w zamierzchłych czasach, w których piszący te słowa zajmował się jeszcze polityką) zapytałem ją, czy brałaby pod uwagę objęcie funkcji ministra, żachnęła się ze zdumieniem graniczącym z konsternacją. Gęsicka nie planowała w swoim życiu zajmowania stanowisk typowo politycznych i – co więcej – nie liczyła się przez lata w ogóle z taką perspektywą.
Gdy w 2005 roku po raz pierwszy przyszła na spotkanie ekspertów PO, zaskoczenie było podwójne. Najpierw zapytała czy nikomu nie przeszkadza fakt, że podobne wykłady chciałaby robić także dla innych partii („bo oni przecież tak mało wiedzą i rozumieją” – argumentowała), aby następnie przedstawić w ciągu godziny kompletny i dopracowany plan stworzenia w związku z wejściem do Unii zupełnie nowego modelu polskiej polityki regionalnej. Jej – w sumie dość przypadkowy – związek z PiS wziął się z tego, że premier Marcinkiewicz ściągnął ją do swojego rządu, chcąc udowodnić, że liczni eksperci PO walą teraz drzwiami i oknami do jego gabinetu.
Wszystko w tym życiorysie nie pasuje do wizerunku dzisiejszego partyjnego polityka. W erze Tuska i Kaczyńskiego, gdy polityka została zredukowana do personalnej intrygi i wysiłków marketingowych, Gęsicka z outsiderskim lekceważeniem zwykła traktować i jedno, i drugie. Odbija przez to od tła, a ten kto jest inny, najczęściej skazuje się na partyjną marginalizację.
Gęsicka nie zawdzięcza swojej dzisiejszej pozycji ani własnej walce o pozycję, ani własnym wysiłkom reklamowym. W tym jest jej siła – otacza ją bowiem aura merytoryczności i kompetencji. Ale także i słabość. Nie mając bowiem „własnych ludzi” ani przemyślanej taktyki walki o władzę jest skazana na zależność od Jarosława Kaczyńskiego, który awans na szefa sejmowego klubu PiS przyniósł jej na tacy. W hipotetycznym sporze z Kaczyńskim dysponuje tylko swoim osobistym i intelektualnym autorytetem, a – co tu kryć – w partyjnej polityce nie jest to zaiste istotna przewaga.
Profesjonalną pasją Gęsickiej były społeczności lokalne i ich inicjatywy, a wieloletnim polem aktywności budowanie od zera – jeszcze w czasach przedunijnych – nieistniejącego systemu wspierania ich przez państwo. Poświęcała się więc budowie Phare, Fundacji Małych Przedsiębiorstw i Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, niezależnie od tego kto w Polsce akurat dochodził do władzy: AWS czy SLD.
Czytaj dalej >>>


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!