"Nie będzie końca historii"
W artykule z 4 stycznia Jan Rokita zarzuca rządowi rzekome "zniesienie nauczania historii" w drugiej i trzeciej klasie liceum - przypomina minister edukacji Katarzyna Hall. W komentarzu dla "Dziennika Gazety Prawnej" wytyka Rokicie niewiedzę i "spieszy wyjaśnić, jak jest naprawdę".
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W artykule z 4 stycznia Jan Rokita zarzuca rządowi rzekome "zniesienie nauczania historii" w drugiej i trzeciej klasie liceum. Twierdzi, że jest to wyrazem lekkomyślności ministra i premiera, i dziwi się bierności prezydenta, który jeszcze nie wnioskował o ogólnonarodowe referendum w tej sprawie. Dziwi się postawie opozycji, która zapomina o obronie tradycji narodowej, i dziwi się instytutom badawczym, że nie analizują poglądów opinii publicznej na temat likwidacji nauczania historii.
Dziwne nieporozumienie
Mam wrażenie, że Jan Rokita dziwi się wszystkim, a nie bierze pod uwagę jednej istotnej kwestii. Otóż wszyscy wymienieni zapoznali się już z pomysłem, na którego temat wypowiada się Jan Rokita, a jedynym, który tego jeszcze nie zrobił, jest właśnie Jan Rokita, który na ten temat się wypowiada. Tym, których zaniepokoiły doniesienia o rzekomej likwidacji nauczania historii w liceum, spieszę wyjaśnić, jak jest naprawdę.
Realne efekty nauczania historii w szkołach wyglądają dzisiaj źle. Ten sam materiał powtarzany jest w gimnazjach i szkołach ponadgimnazjalnych w takim samym zakresie i tak samo powierzchownie. Zaczyna się od starożytności, a kończy na… No właśnie. Teoretycznie kończy się na omówieniu historii najnowszej. Ale tylko teoretycznie, gdyż ze względu na chronologię w nauczaniu tego przedmiotu zawsze brakuje czasu właśnie na drugą połowę XX wieku. Dlatego obecni absolwenci szkół w Polsce bardzo mało wiedzą o tym, co działo się po II wojnie światowej. A jeśli już coś wiedzą, to niekoniecznie ze szkoły.
Po łebkach znaczy źle
Problem pośpiesznego powtarzania tych samych wiadomości w gimnazjach i liceach dotyczy zresztą kilku innych przedmiotów, m.in. biologii, geografii, fizyki czy chemii. Gimnazjum i liceum fundują uczniom prawie taki sam skrócony, powierzchowny kurs tych przedmiotów.
Trzykrotne, spłycone uczenie historii mści się choćby tym, że każda ankieta dotycząca ważnych rocznic z najnowszej historii pokazuje żenującą niewiedzę najmłodszego pokolenia. Natomiast w naukach przyrodniczych luki w wiedzy rozkładają się w sposób przypadkowy i nie wystarcza czasu na kształtowanie u uczniów umiejętności bardziej złożonego rozumowania.
Postanowiłam zmienić tę sytuację. Dlatego nowa podstawa programowa zakłada złączenie programowe gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Nie tylko historii, ale także geografii, biologii, fizyki, chemii czy wiedzy o społeczeństwie będziemy uczyć wolniej i gruntowniej, w sposób bardziej pogłębiony. Absolwent każdej polskiej szkoły ukończy ją z dobrą znajomością historii najnowszej, będzie posiadał również wiedzę z przedmiotów ścisłych, popartą umiejętnością przeprowadzania doświadczeń i obserwacji. Uczniowie liceów ogólnokształcących będą także - znacznie szerzej niż obecnie - uczyć się kilku wybranych przedmiotów. Oprócz tego, w ramach jednego z bloków (historia i społeczeństwo lub przyroda, w zależności od tego, czy jako rozszerzone wybrali przedmioty matematyczno-przyrodnicze czy humanistyczne) będą dopełniać swoją wiedzę, dzięki czemu ich wykształcenie będzie jak najbardziej wszechstronne. Od 2015 roku, kiedy obecni uczniowie klas I gimnazjów ukończą szkoły ponadgimnazjalne, będziemy mieć absolwentów dużo lepiej, solidniej przygotowanych nie tylko do kontynuowania nauki, ale także dobrze znających m.in. historię najnowszą.
Każdemu według potrzeba
Nauka samej historii w szkołach ponadgimnazjalnych będzie zaczynać się od końca I wojny światowej. Dzięki temu nauczyciele uzyskają czas na dokładne omówienie najnowszego okresu historii w sposób mu należny. Uczeń liceum wybierze także przedmioty, którymi interesuje się najbardziej i ich właśnie będzie się uczył w sposób rozszerzony w wymiarze kilkakrotnie większym niż obecnie. Jeśli wybierze historię, przejdzie jej gruntowny kurs. Będzie miał czas, aby razem z nauczycielem zagłębić się w szczegółowe analizy wydarzeń historycznych, ich przyczyny i następstwa. Ci, którzy wybiorą - w trybie rozszerzonym - przedmioty ścisłe, będą równolegle uczyli się bloku historia i społeczeństwo. W ramach tego bloku uczniowie skupią się na omówieniu wybranych przez nauczyciela tematów na przestrzeni epok historycznych. Będą mieli okazję do wspólnej analizy problemów, z którymi stykają się na co dzień, a które mają swoje źródła w historii. Celem takiego nauczania będzie pokazanie uczniowi zainteresowanemu naukami matematycznymi i przyrodniczymi, że wiedza humanistyczna może stanowić klucz do rozumienia świata współczesnego.
Czytaj dalej...


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!