"Platformy nie stać na autorefleksję"
Błędy, jakie popełnia Platforma, są zawinione wyłącznie przez nią. To nie jest tak, że znalazła się w jakiejś nadzwyczajnej sytuacji. Słabnąca partia wymaga wzmocnienia. Będą nim wybory prezydenckie - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Paweł Śpiewak, socjolog, były poseł PO.
- Czy to alternatywa dla PO i PiS?
- Platforma chce złowić znanego polityka
- Schetyna - Tusk. Tak źle jeszcze nie było
- "Dlaczego Cimoszewicza ciągnie do Tuska"
- "Tusk nawet jak pracuje, to wypoczywa"
- PSL jest opozycją w koalicji rządowej
- Buzek prezydentem? To niemożliwe
- "Będę lepszym prezydentem niż Kaczyński"
- "Tusk prezydentem, Cimoszewicz premierem"
- Marszałek Komorowski ożenił syna
- Prawie dwa miliony Polaków bez pracy
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
AGNIESZKA SOPIŃSKA: Donald Tusk ma powody, żeby bać się Grzegorza Schetyny?
PAWEŁ ŚPIEWAK*: Donald Tusk doceniał i docenia siłę Grzegorza Schetyny. Ta siła wynika nie tylko z jego własnych talentów i umiejętności politycznych, ale także z funkcji, jakie
sprawuje. Jest faktycznym szefem Platformy Obywatelskiej w tym sensie, że Donald Tusk zajęty premierowaniem nie może poświęcić tyle samo uwagi zarządzaniu partii co Schetyna. Listy wyborcze do
samorządu pewnie będzie układał bardziej Schetyna niż Tusk. Tak samo rzecz może dotyczyć ustawiania rozmaitych osób w radach nadzorczych i administracji samorządowej i państwowej. A to jest
realna władza, całkiem potężna.
Grzegorz Schetyna, który w Radiu ZET mówi, że Tusk jest naturalnym kandydatem na prezydenta PO i jeżeli nie zdecyduje się na start w wyborach, będzie musiał to bardzo poważnie
uzasadnić, grozi premierowi palcem?
To bardzo poważna wypowiedź. Po pierwsze Tusk cały okres swojego rządzenia oparł na przekonaniu, że głównym jego celem jest prezydentura. Tłumaczył słabości swojego rządu złym
prezydentem, jakim w jego mniemaniu jest Lech Kaczyński. Teraz byłoby mu bardzo trudno powiedzieć: OK, nie kandyduję. Takie wytłumaczenie byłoby niejasne, bo dlaczego już nie chce lepszego
rządzenia w Polsce? Po drugie, jeśli Tusk nie będzie kandydował, może pojawić się jakiś żywy i mocny kontrkandydat - czyli Włodzimierz Cimoszewicz. Wtedy Platforma straciłaby bardzo
istotną pozycję w trójkącie rząd - parlament - prezydent. I wreszcie po trzecie słabnąca Platforma wymaga wzmocnienia, sygnału, że jest silna. A takim wzmocnieniem stać się mogą wybory
prezydenckie. A poza tym nie sądzę, by istniał jakiś zapasowy kandydat Platformy. Żaden ze zgłaszanych kandydatów nie jest przekonujący.
Wymiana zdań między Tuskiem a Schetyną w sprawie prezesa NFZ, który wydał zarządzenie dotyczące leczenia osób chorych na raka, zwiastuje poważny konflikt między tymi dwoma politykami,
czy to tylko takie koleżeńskie prztyczki?
Tu nie chodziło o prezesa NFZ, bo to poważny urzędnik wynajęty na to stanowisko. Istota dotyczy ministra zdrowia i przekonania, jak powinno załatwiać się takie sprawy. Bo jeśli zdymisjonowano
Zbigniewa Ćwiąkalskiego za pewien błąd wizerunkowy, który polegał na tym, że za jego kadencji więzień popełnił samobójstwo, to teraz pojawia się pytanie, czy minister zdrowia, który nic
nie zrobił dla uszczelnienia i poprawienia jakości systemu zdrowia i dopuszcza do tego typu zachowań wobec chorych, powinien zachować swoją funkcję. Tak więc uwagę Schetyny zrozumiałem w
dużo poważniejszy sposób. Różnica zdań dotyczy spraw personalnych. A jak wiem, w polityce to rzecz kluczowa. Ważniejsza niż różnica programowa.
czytaj dalej





































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!