Jarosław Gowin: W PO brakuje mi sporów
"Nie obawiam się konfliktów w Platformie" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną Jarosław Gowin, polityk PO. "Jeżeli mi czegoś brakuje, to właśnie wewnętrznej debaty, a nawet sporów. Jesteśmy partią wewnętrznie zróżnicowaną i, jak wspomniałem, uważam to za nasz atut" - podkreśla.
- "Konstytucja i moralność"
- "Tusk utracił lojalność głównych wasali"
- Wyborcy dali Platformie w zęby
- Gowin szykuje Platformie kodeks etyczny
- Gowin: Jaruzelski jest zdrajcą
- "PO grozi mat w trzech ruchach"
- Platforma przygotuje własne parytety
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
WITOLD GŁOWACKI: Kilka miesięcy po wybuchu afery hazardowej widać wyraźnie, że jej skutki dla Platformy są bardzo rozległe. Dotychczasowe scenariusze polityczne dotyczące na przykład wyborów prezydenckich już nie obowiązują. Dokąd zmierza pańska partia?
JAROSŁAW GOWIN: Nie mam wrażenia, żeby doszło do jakiegoś trzęsienia ziemi, po którym Platforma byłaby inną partią. Oczywiście, roszady personalne były znaczące. Z rządu odeszło paru bliskich współpracowników premiera - w tym wicepremier i osoba nr 2 w Platformie Grzegorz Schetyna. Ale problem polega na czym innym. Afera hazardowa nie może paraliżować naszych działań. Musimy uczciwie się z niej rozliczyć, ale powinniśmy wyjść z narożnika, wystąpić z ważnymi - i realistycznymi - inicjatywami. Mówiąc krótko, potrzebujemy silnego przywództwa..
Tuż po rekonstrukcji rządu, w rozmowie z DGP, mówił pan, że to zdecydowanie za mało. Że oczyszczenie partii okazało się co najwyżej symboliczne, jeśli nie pozorne.
Nie chodziło mi o potrzebą odwoływania kolejnych osób. Przeciwnie - można się zastanawiać, czy premier nie dokonał cięć zbyt radykalnych. Związek niektórych zdymisjonowanych ministrów z aferą hazardową był przecież bardzo luźny - na przykład minister Szejnfeld zajmował się pracą nad ustawą dokładnie w takim stopniu jak Beata Kempa. Nie o głowy mi chodziło. I nawet nie o samą aferę hazardową. Trzeba sprawdzić, czy nie ma innych tego typu sytuacji, zwłaszcza gdzieś na prowincji, gdzie nie docierają ani media, ani agenci CBA. A przede wszystkim trzeba zwalczać klimat załatwiactwa, które jest chorobą polskiej polityki.
Od tego czasu coś się zmieniło? Przybliżył się pan do prawdy?
To zadanie dla prokuratury. I dla komisji śledczej. Pierwsze tygodnie jej pracy głęboko mnie rozczarowały, jak zresztą ogromną większość społeczeństwa.
Nie przypadkiem chyba porównał pan posłankę Kempę do ministra Szejnfelda - przecież to właśnie ją PO wykluczyła początkowo z prac komisji, by potem chcąc nie chcąc zgodzić się na jej przywrócenie przez resztę parlamentu?
Moim zdaniem jej wykluczenie było bezzasadne. Jej rola w całej sprawie jest porównywalna właśnie z rolą ministra Szejnfelda - oboje opiniowali projekt ze względów proceduralnych wynikających z ich ministerialnych funkcji, nie wnieśli merytorycznych poprawek. Do ministra Szejnfelda nikt nie ma o to pretensji. Nie widzę też najmniejszego powodu, by czepiać się minister Kempy.
I co teraz? Komisja po przywróceniu posłów PiS ma większe szanse na wyjaśnienie afery?
Z całą pewnością, co pokazał zresztą ostatni tydzień, gdy komisja działała bez zarzutu. Choć całej prawdy o tym, co działo się wokół ustawy hazardowej od roku 2002, pewnie nie poznamy nigdy.
To rzeczywiście dość prawdopodobne. Ale wracam do początku naszej rozmowy. Przecież dla samej Platformy, ważniejsze od tego, kto jeszcze może zostać pociągnięty do odpowiedzialności w związku z aferą hazardową, jest to, że w jej wyniku rozpadł się główny ośrodek władzy w partii. Jeszcze kilka miesięcy temu ona była jednak skupiona w rękach Donalda Tuska i jego ścisłego otoczenia - Schetyny, Nowaka, Grupińskiego. Teraz tego już nie ma.
To zbyt prosta teza. Oczywiście, z ośrodka władzy wypadli Mirosław Drzewiecki i Zbigniew Chlebowski. Natomiast Schetyna, Nowak, Grupiński czy Graś tworzą nadal grono najważniejszych liderów PO.
Dla dobra partii korzysta pan z pewnej dwuznaczności słowa "grono". Oczywiście - jeśli chodzi "grono" osób najważniejszych w Platformie, to oni wciąż się w nim znajdą - wraz z panem zresztą, czy na lewym skrzydle PO Januszem Palikotem…
…A także Bronisławem Komorowskim, Hanną Gronkiewicz-Waltz, Cezarym Grabarczykiem…
Czytaj dalej...


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!