Wałęsa: Juszczenko musiał przegrać
Zamiast budować struktury, wykorzystać emocje, jakie były na Majdanie, Juszczenko tylko zdobył władzę i nic więcej. Musiał przegrać - tak Lech Wałęsa wyjaśnia przyczyny porażki Wiktora Juszczenki w wyborach prezydenckich na Ukrainie.
- Tylko 4 proc. między Janukowyczem a Tymoszenko
- Janukowycz dał łupnia pięknej Tymoszenko
- Ukraińska wojna o gruzińskich obserwatorów
- 10 pkt przewagi Janukowycza nad Tymoszenko
- "Janukowycz nie będzie ukraińskim Putinem"
- Tymoszenko wykorzystała Tuska
- Jak Tymoszenko zdobyła pieniądze i władzę
- "Potrzebujemy Ukrainy"
- Kijów szykuje się do bitwy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wiktor Janukowycz, wielki przegrany pomarańczowej rewolucji sprzed 5 lat, zdecydowanie zwyciężył w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Dlaczego?
Lech Wałęsa*: Pamiętam go z 2004 roku, gdy byłem w Kijowie. Już wtedy, w porównaniu z Juszczenko i Tymoszenko, wydał mi się bystrzejszy, lepszy jako polityk - nie wchodząc w jego
morale. Rozmawiałem z nim, kiedy już szykowało się rozwiązanie siłowe, zostały wydane rozkazy. Janukowycz zapewniał, że bardzo mnie szanuje. A ja mu na to: pan dzisiaj przegrał. Ale jak pan
użyje siły, to będzie koniec z panem. W najlepszym przypadku powieszą pana jak Mussoliniego. Czy pan obliczył, ile pan krwi będzie musiał przelać, ile szpitali będzie pan potrzebował ?
Chciałem go postraszyć. On słuchał, słuchał. A ja dalej: ja panu proponuję, aby pan jak najszybciej wycofał się z siłowych rozwiązań i podjął rozmowy. Pan teraz przegra, ale będzie
miał szansę się odegrać. Janukowycz szybko zadzwonił i wszystko odwołał.
Juszczenko wtedy był bohaterem, a teraz głosowało na niego zaledwie 5 proc. Ukraińców. Zmarnował kapitał zaufania?
W tamtych dniach spotkałem się także z Juszczenką. Chciał, abym założył szaliczek, ale ja odmówiłem. Mówię mu: zależy mi na pomocy Ukrainie, sąsiadowi. A wy na dłuższą metę nie
macie szans na zwycięstwo. Zorientowałem się, że on nie ma ludzi, nie jest zorganizowany, nie ma nic. Więc radzę mu: wyciągnij pan szybko notes, popatrz pan na ten tłum, który stoi z
szaliczkami, wyłuskaj pan najciekawszych ludzi, zrób pan z tego jakieś struktury od różnych spraw. Wtedy może panu się uda dłużej porządzić. Bo inaczej pan przerżnie. I niestety
trafiłem. Zamiast budować struktury, wykorzystać emocje, jakie były na Majdanie, Juszczenko tylko zdobył władzę i nic więcej. Musiał przegrać.
Z ducha pomarańczowej rewolucji nic już nie zostało?
Jakieś efekty tego są. Przecież oni nigdy nie byli tacy odważni, nigdy nie bawili się tak daleko w demokrację. Coś tam się więc posunęło w tym kierunku, ale nie za daleko. Demokracja
składa się z trzech elementów: prawa, które określa, co robić a czego nie, inicjatywy ludzi oraz książeczek czekowych. Ukraińcy z tego mają niewiele. Dlatego skuteczności, zadowolenia,
pewności też tam nie będzie za dużo.
Może jednak przed drugą turą wyborów warto pomóc "pomarańczowym" i poprzeć Julię Tymoszenko? Nie wybiera się pan do Kijowa?
Nie. Ukraina będzie teraz funkcjonować na zasadzie wahadła. Pewnie, że sąsiedzi mogą trochę pomóc, ale notowania Polski nie są za wysokie. Byłem tam tydzień temu. Chciałbym zrozumieć,
skąd to się bierze. Oczywiście polskie pany mają dużo za paznokciami, ale wyczuwałem też coś innego: oni nas mają trochę za pechowców, za takich, którzy dużo płacą, a mało zyskują,
takich nieszczęśliwych. Wolą stawiać na państwa, które mają więcej szczęścia.
czytaj dalej


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!