"SLD nie może być dziadem proszalnym"
SLD nie może bez końca ustawiać się w pozycji dziada proszalnego. I chodzić po prośbie: może pani wystartuje? To do Jolanty Kwaśniewskiej. A może pan? To do Cimoszewicza. Poważna partia polityczna musi mieć swojego kandydata. I nie zgadzam się z Cimoszewiczem, że SLD może spasować - mówi Leszek Miller "Dziennikowi Gazecie Prawnej".
- Leszek Miller wrócił do SLD
- Kalisz potępia roztańczoną Senyszyn
- Cimoszewicz głównym doradcą Tuska?
- Cimoszewicz: Za kilka miesięcy będą wojny
- "Cimoszewicz będzie mówił o mnie dobrze"
- Kwaśniewski poprze Olechowskiego?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Paulina Nowosielska: Jerzy Szmajdziński to najlepszy kandydat, na jakiego dziś stać lewicę?
Leszek Miller*: Tak. A mówiąc precyzyjniej: na jakiego stać SLD.
Wolałby pan Włodzimierza Cimoszewicza?
Cimoszewicz mógłby wystartować, gdyby miał pewność, że może wygrać.
To człowiek, który nie umie przegrywać? Boi się porażki?
On nie chce startować dla samego udziału. Nie musi potwierdzać swojej pozycji, przypominać ludziom o sobie. Interesuje go rywalizacja zwycięska. A ponieważ uważa, że przegra z Donaldem
Tuskiem, tym samym nie ma powodu, by uczestniczył w tym wyścigu. Sytuacja zmieniłaby się, gdyby obecny premier zrezygnował z walki o prezydenturę.
Wtedy powróciłby kandydat Cimoszewicz?
Jeśli Tusk nie stanie w szranki, to Cimoszewicz znajdzie się oko w oko z koniecznością poważnej weryfikacji decyzji o nie kandydowaniu. Bo jeśli nie ma Tuska w grze, to przed Cimoszewiczem
otwierają się szanse na wygraną. Byłby, co najmniej niefrasobliwy, gdyby odrzucił taką możliwość.
To może wystawienie Szmajdzińskiego było falstartem?
Nie. Dlatego, że SLD nie może bez końca ustawiać się w pozycji dziada proszalnego. I chodzić po prośbie: może pani wystartuje? To do Jolanty Kwaśniewskiej. A może pan? To do Cimoszewicza.
Poważna partia polityczna musi mieć swojego kandydata. Tu zresztą się z Cimoszewiczem nie zgadzam, kiedy mówi, że SLD może spasować. Kampania prezydencka to również okazja do
zaprezentowania partii. I w tym sensie Sojusz nie mógł tych wyborów przejść bokiem.
Grzegorz Napieralski powiedział, że Tusk jest w potrzasku. Ma pan przypuszczenia, co zrobi premier?
Sądzę, że wystartuje, bo inaczej zniszczy swoją karierę. Premier Tusk przypomina człowieka, który stoi zimą na stoku i widzi, że pędzi na niego, rosnąca z każdą chwilą kula śniegowa.
Ta kula to różne kłopoty, ale przede wszystkim deficyt budżetowy i dług publiczny. Nigdy dotąd nie zdarzyło się, by z roku na rok deficyt budżetowy rósł o sto procent, z 27 do 55 mld
złotych, a dług publiczny przekroczył połowę całego PKB, tak jak to jest obecnie. Jeśli do tego dołożymy coraz bardziej napiętą sytuację w samej Platformie, to ten człowiek na stoku ma
dwa wyjścia: albo uciekać w dół przed tą kulą i to bez powodzenia, albo zrobić zręczny unik. To drugie rozwiązanie oznacza skok do pałacu prezydenckiego. 2010 to ostatni rok, w którym to
będzie jeszcze możliwe.
czytaj dalej


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!