"Wojna w Unii wisi na włosku"
Nie ma w historii integracji jednoznacznych przykładów chodzenia przez komisarzy na pasku swoich stolic. Jest za to mnóstwo przykładów odwrotnych - mówi Antonio Missiroli, szef brukselskiego instytutu European Policy Center. Dodaje, że jeszcze nigdy polityka europejska nie była równie ciekawa.
- Polska znowu gospodarczym liderem
- "Wszystkie kłamstwa na temat Lizbony"
- "Van Rompuy będzie miał w premierze partnera"
- Będą umacniać "oś niemiecko-francuską"
- "Czekać na lepsze czasy"
- Polska wśród sześciu potęg gospodarczych
- Wstrzymano program, Bruksela ma zastrzeżenia
- Na Unii zarobiliśmy 20 miliardów euro
- Polacy nie chcą euro. Rząd ich przekona
- Nowa Komisja Europejska zatwierdzona
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
RAFAŁ WOŚ: W ostatnich tygodniach Unia Europejska przeszła lifting. Ma swojego prezydenta, nominowała pierwszą szefową unijnej dyplomacji, a na początku lutego do gry wchodzi nowa
Komisja Europejska. Jak zmiany wpłyną na układ sił na starym kontynencie?
ANTONIO MISSIROLI*: Europejska polityka od dawna nie była równie ciekawa. Od początku lat 90. gdy integracja zaczęła gwałtownie przyspieszać unijny projekt przypominał wielkie pasmo
eksperymentów: Maastricht, unia walutowa, rozszerzenie, eurokonstytucja, oraz traktat lizboński. Teraz wreszcie zobaczymy jak to razem działa.
Obserwatorzy narzekają, że nadzieje związane z traktatem lizbońskim zostały w ostatniej chwili rozmyte. Słowem, że zmieni się niewiele.
Nie zgadzam się. Razem z zatwierdzeniem Lizbony do unijnej gry weszło kilka nowych mocnych kart. Jedną z nich jest pierwszy stały przewodniczący Rady Europejskiej (czyli tzw. prezydent Europy -
red.) Herman Van Rompuy. Nominacja nieznanego szerzej Belga wywołała w wielu europejskich krajach uczucie zawodu. Tymczasem już pierwsze decyzje Rompuya pokazują, że może on wprowadzić na
europejską szachownicę wiele ożywienia. Wszyscy oczekiwali na przykład, że były premier Belgii otoczy się bezbarwnymi brukselskimi eurourzędnikami i będzie skrupulatnym wykonawcą woli
unijnych liderów. Wygląda jednak na to, że Rompuy ma ciekawy pomysł na swój urząd. Oczywiście wie, że nie jest organem decyzyjnym, bo to pozostanie domeną europejskich przywódców. Wyczuł
jednak, że może wiele namieszać robiąc ze swojej prezydentury kreatywne centrum nowych pomysłów dla Europy. Zaczął od kompletowania ciekawej drużyny zapraszając do niej szereg
nietuzinkowych postaci m.in. holenderskiego filozofa, autora powieści science-fiction na temat UE, byłego brytyjskiego europosła Richarda Corbetta, który wyrobił sobie markę jednego z
najbardziej niezależnych umysłów w Brukseli, czy paru innych młodych zdolnych wilków, o których jeszcze usłyszymy. To próba wypełnienia roli, której nie potrafią dziś wziąć na siebie
unijni liderzy zajęci walka ze skutkami kryzysu w swoich krajach.
czytaj dalej


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!