"Minister do rozliczenia"
Gdy w 1998 r. utraciliśmy 34 mln euro pomocy unijnej, była polityczna burza, dymisja, a w konsekwencji ze stanowiskiem pożegnał się też szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. W 2010 r., gdy zagrożony jest program pomocowy o wartości ponad miliarda złotych, minister pracy Jolanta Fedak zarządza kontrolę - pisze Cezary Bielakowski.
- Boni sprzeciwia się pomysłom Fedak
- Unia idzie na ratunek polskim autostradom
- "Emerytalny konflikt w rządzie"
- Rząd zamyka departament ds. kobiet i rodziny
- Szykuje się wojna o unijne dotacje
- Dzięki Unii powstaną tysiące firm w Polsce
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
I to dopiero po tym, jak program zablokował inny resort odpowiedzialny za wydawanie unijnej pomocy. Zablokował, bo pieniądze źle wydane trzeba będzie zwrócić z własnej kasy. Straci budżet, stracą ludzie, którzy z tej pomocy korzystali. Pozyskiwanie pieniędzy z Unii to wizytówka i priorytet tego rządu. Czy na pewno?
Przecież nie od dziś wiadomo, że za realizację ważnego społecznie programu odpowiadają osoby niekompetentne. Pomoc unijna rozdawana była nietransparentnie. Jeden przykład: firma szkoleniowa, która starała się o środki z programu, do tej pory nie może uzyskać nawet uzasadnienia odmowy. Ale pieniądze płynęły, z wolnej ręki.
Według jakich kryteriów – nie wiadomo. I gdyby ktoś miał wątpliwości – odpowiada za to w pierwszej kolejności minister pracy Jolanta Fedak, która tolerowała ten nomenklaturowo-partyjny układ. Odpowiedzialność urzędników, którym na to pozwalała, to inna sprawa.



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!