I to dopiero po tym, jak program zablokował inny resort odpowiedzialny za wydawanie unijnej pomocy. Zablokował, bo pieniądze źle wydane trzeba będzie zwrócić z własnej kasy. Straci budżet, stracą ludzie, którzy z tej pomocy korzystali. Pozyskiwanie pieniędzy z Unii to wizytówka i priorytet tego rządu. Czy na pewno?

Przecież nie od dziś wiadomo, że za realizację ważnego społecznie programu odpowiadają osoby niekompetentne. Pomoc unijna rozdawana była nietransparentnie. Jeden przykład: firma szkoleniowa, która starała się o środki z programu, do tej pory nie może uzyskać nawet uzasadnienia odmowy. Ale pieniądze płynęły, z wolnej ręki.

Według jakich kryteriów – nie wiadomo. I gdyby ktoś miał wątpliwości – odpowiada za to w pierwszej kolejności minister pracy Jolanta Fedak, która tolerowała ten nomenklaturowo-partyjny układ. Odpowiedzialność urzędników, którym na to pozwalała, to inna sprawa.