"Tusk nie rezygnuje z kampanii"
Do wyborów premier będzie musiał nieustannie przypominać, że dobrze zrobił rezygnując z walki o Belweder. A w roli kandydata PO lepiej sprawdziłby się Bronisław Komorowski. Jest bardziej "funkcjonalny". Łatwiej wokół niego stworzyć na szybko kampanię - pisze socjolog Andrzej Rychard.
- Palikot mówi, kogo PO wystawi w wyborach
- Tusk: Kaczyński przeszkadza mi w rządzeniu
- "Decyzja Tuska jak drugie expose"
- Szmajdziński będzie... Superszmają
- Komorowski: Nie chcę robić z siebie małpy
- "Kaczyńscy znaleźli się pod ścianą"
- Komorowski prezydentem, ale bez władzy
- Cała PO wybierze kandydata
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Donald Tusk podjął decyzję niespotykaną w polskiej polityce. Bo oto zadeklarował, że do realizacji swojego celu politycznego poświęca część własnych ambicji. Ujmując to inaczej: premier podjął dobrą decyzje, ale sprzedał ją nam w nienajlepszy sposób.
Rzeczywiście, więcej władzy zachowa jako szef rządu. Mógł jednak spokojnie darować sobie te wszystkie uwagi o pałacach i żyrandolach. Takie słowa deprecjonują urząd prezydenta i stawiają kandydata Platformy na ten fotel w niełatwej sytuacji. Bo skoro nie jest on wiele wart, to po co się w ogóle starać? I, co gorsza: po co wyborcy mają iść do urn, skoro konsekwencje ich decyzji będą dla państwa znikome?
Wizerunkowa porażka
Oto mamy więc paradoks. Platforma Obywatelska, której dotąd zarzucano przerost formy nad treścią, stawianie PR ponad merytoryczną zawartość propozycji, teraz zachowała się dokładnie na odwrót. Okazało się, że mądra decyzja została kiepsko sprzedana wizerunkowo.
Nie jestem jednak przekonany, że w tej kampanii prezydenckiej nie będzie Donalda Tuska. Najpewniej będzie w niej obecny jako premier, który wytworzył oczekiwanie istotnych reform i zmian. W najbliższych miesiącach będzie musiał się z nich spowiadać, wywiązywać. I tym samym cały czas przekonywać, że dobrze zrobił rezygnując z wyścigu o Belweder.
Dziś w dyskusji, kto go zastąpi, pojawiają się dwie osoby: Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski. Skoro mówi o nich sam premier, raczej trudno się spodziewać, by nagle pojawił się trzeci zawodnik.
To rozwiązanie pozwala też Platformie na złapanie oddechu. Bo przeciwnicy będą musieli dopiero nauczyć się tego, kto zastąpi Tuska. Premier był już przez opozycję dobrze rozpracowany, można było na tej podstawie układać taktykę. A tak PO jest w komfortowej sytuacji, bo to ona ma wszystkich kontrkandydatów podanych na talerzu. Doskonale zna Lecha Kaczyńskiego. Wie, czego się można po nim spodziewać.
czytaj dalej

































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!