Dziennik.plOpinie

Środa, 23 maja 2012

Imieniny: Iwony, Emilii, Dezyderiusza

Brazylijska telenowela w komisji śledczej

2010-02-17 | Ostatnia aktualizacja: 21:40 | Komentarze: 0 | skomentuj

W komisji hazardowej przyszedł czas na dwoje bohaterów spełniających wszelkie kryteria brazylijskiej telenoweli: młodzi, piękni, ustosunkowani - w matni niesprzyjających okoliczności. I okropnie nieszczęśliwi. Córka Ryszarda Sobiesiaka i asystent ministra Drzewieckiego grają role niczym z brazylijskiej telenoweli - pisze Zuzanna Dąbrowska.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Ona, wykształcona, subtelna, ambitna i piękna - za cel zeznań postawiła sobie udowodnienie własnej niewinności w kontekście mrocznej działalności ojca Leoncia, przepraszam, Ryszarda Sobiesiaka. On, pełen inicjatywy, życzliwy dla bliźnich i otwarty na ich problemy - musi dziś dokonać dramatycznego wyboru, rzucony przez wzburzone fale polityki na forum komisji hazardowej. A wybór jest taki: bronić własnych interesów i osoby kosztem prowadzącego niejasne interesy, bezwzględnego dawnego szefa czy zachować wyniosłe milczenie, licząc, że taka postawa zaprocentuje jeszcze w przyszłości i życzliwe ręce dawnych kolegów, znów pomogą wdrapać się na pokład.

Księżniczka z dyplomem

Magdalena Sobiesiak spełnia wymogi mydlanego gatunku nie tylko zewnętrznie, ale także wewnętrznie: sposobem myślenia, mentalnością, starannie pielęgnowaną niewiedzą w sprawach jej dotyczących, prowadzonych przez ojca. Jest klasyczna bohaterką z półki "księżniczka na szklanej górze". Wszystko wokół niej dzieje się samo, ptaszki przynoszą nową suknię, utkaną przez sympatyczne pajączki. A dzieje się tak nie dlatego, że tata-król za tym stoi, tylko dlatego, że księżniczka ma jak najlepsze kompetencje i dyplom MBA. A jeśli to jednak tata? O niczym takim księżniczka wiedzy nie posiada. Co więcej, żyje w błogim złudzeniu że podejmuje samodzielne decyzje. I nie widzi absolutnie nic złego w tym, że swoje pochodzenie i kontakty wykorzystuje do zwiększenia szans w konkursie na wysokie stanowisko w państwowej firmie.

Bo chyba to właśnie w zeznaniach córki biznesmena uderzyło mnie najbardziej: brak świadomości konieczności istnienia pewnych standardów w życiu publicznym. W całej procedurze: podsyłania jej CV przez tatę do kolegów na stanowiskach, szukanie jej przez nich dobrej posady, spotkania z asystentem ministra w celu "sprawdzenia czy złożone na konkurs papiery są w porządku", konflikt interesów prywatnego biznesu i państwowego monopolisty Totalizatora Sportowego - w tym wszystkim Magdalena Sobiesiak nie widzi niczego niestosownego.

Zaczynając we wtorek przed komisją swoją swobodną wypowiedź, córka biznesmena oświadczyła z goryczą: „staję tu dziś, bo nazywam się Sobiesiak”. Temu stwierdzeniu trudno odmówić słuszności. Bo przecież właśnie dlatego traktowana była inaczej niż reszta śmiertelników, dlatego wszystko się jej słało pod nogi pomagając mocno stąpać po świecie polityki i biznesu. Ale tego już z czubka szklanej góry zapewne nie sposób dostrzec.

czytaj dalej

Zuzanna Dąbrowska
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«