Dziennik.plOpinie

Środa, 23 maja 2012

Imieniny: Iwony, Emilii, Dezyderiusza

"Moskwa nic nie wie, bo nie chce"

2010-02-22 | Ostatnia aktualizacja: 21:43 | Komentarze: 0 | skomentuj

Sprawa zaginionego listu Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w sprawie jego wyjazdu na obchody do Katynia przypomina serię dowcipów o odpowiedziach z Radia Erewań. Czy to prawda, że na placu Czerwonym rozdają samochody? Prawda! Tylko nie na placu Czerwonym, a na Newskim prospekcie, i nie samochody, tylko rowery, i nie rozdają, tylko kradną - pisze Zuzanna Dąbrowska.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Zgodnie z tą logiką niezależnie od tego, jakie były fakty, coś jest prawdą albo nie. Bo prawda to oficjalne stanowisko władz. A jaka jest prawda w tym wypadku? Taka, że władze Rosji Lecha Kaczyńskiego na obchodach rocznicy Katynia widzieć nie chcą tak bardzo, że żadnych informacji na temat jego wizyty do wiadomości nie przyjmują. Co więcej, jednoznacznie - używając dyplomatycznych formułek - swoje stanowisko ogłaszają światu. Czy można to zrobić jaśniej niż ustami ambasadora Władimira Grinina, który po wysłaniu listu przez naszego prezydenta oświadcza, że Moskwa nic o planach Lecha Kaczyńskiego nie wie? Nie wie, bo nie chce wiedzieć. Trudno się spodziewać, żeby komunikował to sam Władimir Putin na specjalnej konferencji prasowej…

Wszelkie wydarzenia, do których dochodzi w oficjalnych kontaktach Polski i Rosji, natychmiast stają się faktem politycznym i wyrazem dobrej lub złej woli przywódców. Po stronie polskiej nieraz dochodziło do błędów, za które trzeba było płacić kolejnymi utratami i tak wątłych wpływów w państwach za naszą wschodnią granicą albo publicznym praniem urządzanym na szczytach przez polskich przywódców czy gorszą pozycją przetargową w sprawach energetycznych. Po stronie rosyjskiej natomiast trudno o podobnych błędach mówić. Fachowi dyplomaci ze starej szkoły raczej ich nie popełniają, nawet jeśli próbują wywołać wrażenie, że taka czy inna wypowiedź bądź działania to wyłącznie nieporozumienie. Dlaczego? Bo rosyjska polityka zagraniczna prowadzona jest profesjonalnie i konsekwentnie, niezależnie od tego, jak bardzo jest mocarstwowa i cyniczna.

I zdecydowanie nie jest dyletantem w tworzeniu tej polityki obecny ambasador Rosji w Warszawie. Absolwent słynnego MGIMO i Akademii Dyplomatycznej MSZ ZSRR swoją dyplomatyczna karierę rozpoczął w roku 1971 i zdążył reprezentować swój kraj w RFN, NRD, Austrii, Finlandii. A to, że teraz pełni misję w Warszawie, świadczy tylko o tym, że Moskwa chce widzieć u nas kogoś, komu doświadczenia nie brakuje. W dodatku jest to wiedza poparta kilkoma już latami bezpośredniej obserwacji naszej sceny politycznej.

czytaj dalej

Zuzanna Dąbrowska
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

«