10 lat antystrategii lizbońskiej
"Upadek Lizbony" – jak to mocno określił szwedzki premier Reinfeldt – wymaga od nas stanięcia twarzą w twarz z dość nieprzyjemną prawdą. Unia Europejska nie jest dziś organizmem zdolnym osiągać nawet najbardziej priorytetowe spośród stawianych sobie celów - pisze Jan Rokita.
- "Nowy trend w PiS"
- "Kraje bałtyckie bezpieczniejsze dzięki nam"
- "Z ułomnego śledztwa nic nie wyniknie"
- "Putin w Katyniu? Świat stanął na głowie"
- "Radioaktywna polityka Ameryki"
- Merkel: Niemcy czekają trudne czasy
- "Rządy Tuska straciły usprawiedliwienie"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
U progu wiosny 2010 miało być europejskie święto. Po 10-letnim wysiłku Unia Europejska miała dogonić (a nawet przegonić) świat, gdy idzie o postęp i nowoczesność. "Najbardziej konkurencyjna gospodarka oparta na wiedzy w skali globu" - taki cel wytyczyli europejscy przywódcy przed dziesięciu laty podczas szczytu w Lizbonie. Nauka, innowacje, uniwersytety, rozwój - w ciągu upływającej dekady to było najważniejsze wspólne europejskie przedsięwzięcie. Rządy wyznaczyły specjalnych ministrów do roli krajowych "Mr. Lisbona", mających troszczyć się każdego dnia o te cele. I choć niektórzy kręcili nosami, iż wszystko to mogą się okazać pobożne życzenia, w Europie zapanował wtedy urzędowy i absolutnie obowiązujący entuzjazm innowacyjności.
W ciągu 10 lat Europa nie tylko nie zbliżyła się w innowacyjnym pościgu do Ameryki, ale uciekła nam także po drodze Azja. Owszem, Europa wysupłała w tym czasie resztki swoich zasobów, ale nie na innowacje i rozwój, ale na bardziej lub mniej protekcjonistyczne starania o własne banki, fabryki samochodów i lawinowo rosnące dopłaty do systemów emerytalnych. Gdy zaś idzie o przedsięwzięcia wspólne - nie była w stanie wyzwolić się z narastających dopłat rolnych, przyczyniając się do astronomicznego wzrostu cen żywności, większego głodu na świecie i ekologicznych zniszczeń wywołanych presją na wzrost wydajności produkcji rolnej. Ogłaszane obecnie pokryzysowe plany redukcji krajowych deficytów finansowych każą patrzeć sceptycznie nie tylko na przyszłość europejskiej nauki i technologii. Skłaniają nawet do sceptycyzmu, gdy idzie o europejską zdolność utrzymania obecnego wysiłku modernizacji dróg, kolei czy infrastruktury energetycznej. Właśnie brytyjska królowa w imieniu swego rządu ogłosiła na Wyspach czteroletni plan zaciskania pasa.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!