Dziennik.plOpinie

Sobota, 11 lutego 2012

Imieniny: Dezyderego, Marii, Lucjana

"Błędne koło publicznej głupoty"

2010-03-09 | Ostatnia aktualizacja: 21:50 | Komentarze: 0 | skomentuj

Kolejne badania opinii publicznej pokazują, że Polacy bardzo nisko cenią rząd, parlament i w ogóle polityków. Czyżby to wynikało z tego, że mamy tak marnych polityków, gorszych niż w innych krajach? Nie sądzę. Przyczyną jest to, że polityków jest za dużo w mediach i że nie wypadają tam najlepiej - pisze Marcin Król.

Pogoda

POLSKA

Sobota 2012-02-11

temp. min -23°C max. -3°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Naturalnie najważniejsza jest telewizja, ale też nie znam demokratycznego kraju, w którym czołowi politycy tak często udzielaliby wywiadów prasie codziennej i tygodniowej. W demokracji, jak pisał Monteskiusz w dziele "O duchu praw", dochodzi do „depersonalizacji władzy”. Monteskiuszowi chodziło o to, że rządzić powinno prawo, a ludzie tylko wykonywać jego zalecenia. Monteskiusz kierował te uwagi naturalnie przeciwko absolutystycznej władzy we Francji, ale zasada ta stanęła u podstaw demokracji. I dlatego stopniowo w miarę rozwoju demokracji w XX i XXI w. mamy do czynienia z politykami mało wyrazistymi (Barack Obama stanowi tu szczególny wyjątek, ale i Ameryka jest nieco inna). Widać to doskonale na przykładzie przywództwa Unii Europejskiej, gdzie doszło do wyboru non-persons na najważniejsze stanowiska. Można mieć wątpliwości, czy UE nie posunęła się za daleko, ale nie ma wątpliwości, że w Polsce posuwamy się za daleko w przeciwnym kierunku.

Politycy nieustannie komentują wydarzenia polityczne, pędzą z radia do telewizji i często występują po cztery razy dziennie. Ich polszczyzna jest (z wyjątkami) fatalna, więc mówią długo, żeby nic nie powiedzieć, zapewne także dlatego, że nie mają nic do powiedzenia. Zaś media kreują z nich osobowości. Nie będę wyliczał nazwisk, ale każdy z nas je zna, nazwiska tych polityków, których w zasadzie nie ma, bo istnieją tylko w świecie wirtualnym. Nie mamy zatem do czynienia z depersonalizacją władzy, ale z jej personalizacją. I na tym tle nieliczni politycy, którzy mówią rzadko i mówią po polsku, wypadają znakomicie. Nie przypadkiem premier ma tak dobre notowania nie tylko w Polsce, ale także zagranicą. Albowiem współczesny polityk ma być skuteczny, dobrze zorganizowany, musi umieć mówić i najlepiej jak pojawia się w mediach rzadko i tylko, kiedy jest wyraźna potrzeba.

Politycy występują w roli komentatorów wydarzeń politycznych. Oczywiście, w istotnych przypadkach taki komentarz może być interesujący, ale w normalnym (niepolskim) świecie medialnym od komentowania są komentatorzy, czyli ludzie wyposażeni w specjalną wiedzę i umiejętności. Ponadto wydarzenia polityczne komentują specjaliści z rozmaitych dziedzin nauk społecznych i ekonomicznych, a czasami - to bywa ciekawe - politycy, którzy już zakończyli swoją karierę. Takimi komentatorami są Henry Kiessinger, Zbigniew Brzeziński czy Joska Fischer. Ale to wielkie postaci, których opinie zawsze są godne wysłuchania czy przeczytania.

czytaj dalej

Marcin Król
Źródło: Dziennik.pl
12następna »
«