"Irlandzki precedens"
Jeszcze raz się okazało, że lokalne egoizmy są w Unii Europejskiej silniejsze niż prawo. Żadne traktaty, żadne dyrektywy i rozporządzenia unijne nie uchroniły tysięcy par małżeńskich przed życiowym nieszczęściem - pisze Andrzej Jankowski.
- Polacy w Irlandii nie mogą wziąć ślubu
- "Prawa dla par gejowskich. A obowiązki?"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
I nikt tak naprawdę nie wie, dlaczego władze Zielonej Wyspy ni stąd, ni zowąd odkurzyły swój Civil Registration Act z 2004 roku i unieważniły wszystkie śluby, które cudzoziemcy zawarli przed urzędnikami w ambasadach w ciągu ostatnich trzech lat. I akurat tym razem nie chodzi nawet o pieniądze.
Okazuje się bowiem, że zasiłki dla samotnej matki wychowującej dziecko są wyższe niż w przypadku zalegalizowanego związku małżeńskiego. Irlandzki precedens obnażył przede wszystkim słabość unijnego prawa. Okazuje się urzędnicy w Dublinie mogą bez przeszkód unieważniać w majestacie prawa legalne śluby, zawierane przed konsulami obcych państw.
Ale przecież takie jednostronne unieważnianie małżeństw konsularnych nie ma nic wspólnego z duchem traktatu lizbońskiego. Nie ma nic wspólnego z zasadą zaufania i lojalnej współpracy. To ponury duch lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!