"Pożegnanie z eurostrefą"
Byłem zdezorientowany, kiedy niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble zaproponował powołanie Europejskiego Funduszu Walutowego. Nie spodziewałem się tego. Czy jest to próba odwrócenia uwagi od nadchodzącej szybkimi krokami akcji pomocy finansowej dla Grecji, jak mi zasugerował pewien uważny obserwator tych wydarzeń? - pisze Wolfgang Münchau, publicysta Financial Times.
- Banki prześwietlają nasze rachunki
- W Polsce zbankrutują setki firm
- Wyrzucą ze strefy euro? Tak chce Merkel
- Policja zaatakowała gazem demonstrantów
- Grecy jednak zgodzili się oszczędzać
- "Euro trzeba ratować"
- Strefa euro przyjęła plan pomocy Grecji
- "Siła bezradności"
- "Polska to ofiara własnego sukcesu"
- "Spekulacyjne łobuzy szykują się do ataku"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nie wydaje się to zbyt prawdopodobne. A może pomysł ten odzwierciedla autentyczną zmianę stanowiska Niemiec? Czyżbym coś przegapił?
Kiedy przeczytałem całą propozycję, mgła się rozwiała – a raczej moja dezorientacja jeszcze się pogłębiła. Uświadomiłem sobie, że EFW to tylko zasłona dymna. Sednem tej propozycji jest to, że poszczególne państwa będą mogły opuścić strefę euro, nie opuszczając Unii Europejskiej. Tu nie chodzi o pomaganie krajom w wychodzeniu z kłopotów. Tu chodzi o pomaganie krajom w wychodzeniu z eurolandu.
Ostatnia taka akcja
Plan Schäublego zawiera następujący komunikat polityczny: pomoc finansowa dla Grecji będzie ostatnią taką akcją. Im bardziej zaawansowane są przygotowania do niej, tym bardziej wrogo reaguje niemiecka opinia publiczna. Gdyby koncepcja Schäublego już teraz funkcjonowała, Grecja zmierzałaby w stronę wyjścia. Plan jest tak skonstruowany, że trudno wyobrazić sobie sytuację, w której kraj spełnia kryteria uprawniające do otrzymania pomocy, a jednocześnie jej potrzebuje.
Stanowisko niemieckie jest czytelne, konsekwentne i błędne. Umacniają je kolejne orzeczenia trybunału konstytucyjnego. W Niemczech obowiązuje pogląd, że wspólna waluta musi się opierać na dwóch filarach: stabilności cen i odpowiedzialności fiskalnej. Płynie z tego logiczny wniosek, że wszelkie korekty muszą się dokonywać za pośrednictwem sektora prywatnego lub rachunku bieżącego. W obecnej sytuacji gospodarczej na świecie ta druga opcja raczej nie zda egzaminu, a zatem cały ciężar dostosowania spadnie na sektor prywatny. Jeśli życie w strefie euro stanie się nie do zniesienia, to wyjście z niej będzie mechanizmem unikania bankructwa. Wprowadzenie prawnej możliwości opuszczenia eurolandu zmieni całą dynamikę polityczno-ekonomiczną i groźba rezygnacji ze wspólnej waluty może zyskać walor samospełniającego się proroctwa. Odnosi się to nie tylko do Grecji, ale także do innych krajów, które utraciły konkurencyjność na rzecz Niemiec.
Bez prawa głosu
Wcześniej zakładałem, że utrzymanie strefy euro leży w narodowym interesie Niemiec, ponieważ ich eksporterzy w większym stopniu od innych korzystają na stabilnym kursie wymiany. A zatem wbrew temu, co sami mówią, Niemcy zrobią wszystko, aby zapobiec rozpadowi eurolandu. Takie zachowanie byłoby racjonalne. Sądzę jednak, że się myliłem.
>>>Czytaj dalej>>>
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!