Dziennik.plOpinie

Wtorek, 14 lutego 2012

Imieniny: Walentego, Cyryla, Metodego

"Wieczny chiński boom"



2010-03-16 | Ostatnia aktualizacja: 21:54 | Komentarze: 0 | skomentuj

Czy Chiny są jak USA w 1890 r.? A może bardziej jak Japonia w 1980? Jeżeli paralela z Ameryką jest słuszna, to Chiny będą prawdopodobnie dominującą siła w następnym stuleciu. Jeżeli bardziej trafne jest porównanie z Japonią, to chińskie wyzwanie rzucone amerykańskiej hegemonii może okazać się efemeryczne - pisze Gideon Rachman, publicysta Financial Times.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-02-14

temp. min -19°C max. 1°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Obecne nastroje w USA przypominają pogłębioną wersję „schyłkowości”, która panowała w USA w latach 80., kiedy Amerykanie byli sparaliżowani wizją rosnącej potęgi Japonii. Ostatni sondaż opinii przeprowadzony przez Pew pokazał, że większość Amerykanów uważa obecnie, iż chińska gospodarka jest większa od amerykańskiej. To oczywista nieprawda. W czasie, gdy sondaż ów był przeprowadzany, chińska gospodarka była mniej więcej o połowę mniejsza od amerykańskiej.

Prorocza wizja sprzed lat

Ten rodzaj strachu zalęgł się pod koniec lat 80. Japońscy inwestorzy wywołali oburzenie kupując Rockefeller Centre w Nowym Jorku, a Japonia stała się największym kredytodawcą świata.

Ducha końca lat 80. dobrze oddaje książka „Wzlot i upadek wielkich mocarstw”, napisana przez Paula Kennedy’ego, historyka z Yale, który wprowadził do dyskursu pojęcie „imperialnego przesilenia”. Twierdził on, że Ameryka załamie się pod ciężarem swoich globalnych zobowiązań i że znalazła się w fazie relatywnego upadku – dzieląc los imperiów brytyjskiego, napoleońskiego i hiszpańskiego. 

Książka prof. Kennedy’ego wywołała sensację, kiedy ukazała się w 1988 r. Jednak w zaledwie rok później upadł Mur Berliński i pękła bańka spekulacyjna na japońskiej giełdzie. W połowie lat 90. „tezy Kennedy’ego” same zaczęły odchodzić do lamusa, ustępując bardziej atrakcyjnym nowym teoriom na temat USA jako „jedynego supermocarstwa” i „zderzenia cywilizacji”.

Dziś finansowe i militarne kłopoty Ameryki – w połączeniu ze wzrostem Chin – każą zadać pytanie, czy prof. Kennedy jednak nie miał racji. Być może post-zimnowojenna dominacja Ameryki była zaledwie krótkim przerywnikiem w procesie jej upadku. 

Przeczytanie tej książki ponownie w ponad 20 lat po jej publikacji pokazuje, że pod pewnymi względami była ona zaskakująco prorocza – i uderzająco mylna pod innymi. Argument, że amerykański udział w światowej gospodarce w nieunikniony sposób spadnie – i że będzie to miało konsekwencje dla globalne polityki – wciąż się broni. Prof. Kennedy epatował jednak również wizją wzrostu znaczenia Japonii, twierdząc, że „w przyszłości będzie się prawdopodobnie rozwijać szybciej niż jakiekolwiek wielkie mocarstwo” i że na początku XXI w. będzie „znacznie potężniejsza” ekonomicznie.

>>>Czytaj dalej>>>

Gideon Rachman
Źródło: Dziennik.pl
123następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl