"Urzędy nie świecą przykładem"
Część pracodawców ciągle żyje w wirtualnej rzeczywistości, w której na rynku pracy mamy niewyczerpany zasób wyłącznie młodych, zawsze dyspozycyjnych ludzi, którzy nie mają życia rodzinnego. Sam fakt posiadania dzieci, wiek czy płeć nie powinien służyć komukolwiek za pretekst do skreślania z listy pracowników - przekonuje Agnieszka Chłoń-Domińczak.
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Paulina Nowosielska: Oficjalnie politycy ramię w ramię walczą z dyskryminacją na rynku pracy ze względu na wiek, płeć czy fakt posiadania dzieci. Gdy jednak przyjrzeć się bliżej,
chociażby ministerstwu rolnictwa czy środowiska sprawy mają się zgoła inaczej. Czy równe prawa na rynku pracy to fikcja?
Agnieszka Chłoń-Domińczak*: Z pewnością nie powinny być fikcją. Kodeks pracy i konstytucja dają wszystkim ochronę prawną. Chodzi więc raczej o przestrzeganie zasad. O to, by kobiety
wracające do pracy po urlopie wychowawczym czy osoby starsze były pełnoprawnymi uczestnikami tego rynku. To warunek konieczny, jeśli chcemy być krajem rozwijającym się. I jeśli nie chcemy, by
następował proces pogłębiania wykluczenia społecznego.
Tymczasem, jak się dowiedział DGP, we wspomnianych ministerstwach osoby po pięćdziesiątce wypychane są na emerytury. To dobra praktyka?
Oczywiście, że nie. Instytucje publiczne powinny świecić przykładem jeżeli chodzi o aktywizowanie ludzi w tym wieku.
Ale nie świecą.
Niestety.
Pani też padła ofiarą dyskryminacji w pracy. Kłopoty zaczęły się po pani powrocie z urlopu macierzyńskiego do resortu pracy.
To była nieco inna sytuacja. Jako wiceminister piastowałam stanowisko z nadania, jak by nie patrzeć, politycznego. Ludzie, którzy przychodzą na takie miejsca godzą się na specyficzne warunki
pracy. Na to, że nie znają dnia ani godziny. Ja wolę na sprawę patrzeć tak: to nie była dyskryminacja ze względu na płeć czy fakt posiadania dzieci. Do głosu doszły realia.
Ale pani, współautorka ustawy o emeryturach pomostowych, która w ministerstwie przepracowała 12 lat? Fakt, że Jolanta Fedak chciała ograniczyć pani kompetencje musiał zaboleć. Podobnie
jak jej ówczesne słowa: "To jest kobieta, która ma trojkę dzieci i nie sądzę, aby brakowało jej obowiązków".
To nie tak, przede wszystkim sama podjęłam decyzję o rezygnacji z pracy. Zadania, które dostałam do wykonania zostały w dużym stopniu zrealizowane. A ja czułam, że lepiej będę się
rozwijać, jeśli wrócę do pracy naukowej. Miałam taką możliwość ze względu na swój dorobek ekspercki. Natomiast pewne jest to, fakt posiadania dzieci nie powinien służyć komukolwiek za
pretekst do skreślania z listy pracowników. Myślę, że tutaj jednak nie ma sprzeczności pomiędzy moim zdaniem i opiniami minister Fedak.
czytaj dalej
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!