Dziennik.plOpinie

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

"W polskim Kościele cisza przed burzą"

2010-03-21 | Ostatnia aktualizacja: 21:56 | Komentarze: 0 | skomentuj

Powinniśmy teraz zabrać się za wyjaśnianie spraw związanych z nadużyciami seksualnymi polskich księży. Gdy medialny skandal wybuchnie będzie za późno, by uratować dobre imię instytucji - pisze w "Dzienniku Gazecie Prawnej" publicysta, Tomasz Terlikowski.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Austria, Niemcy, Holandia, Szwajcaria, Irlandia i Stany Zjednoczone – przez Kościół katolicki w tych krajach huragan skandali seksualnych już przeszedł. I nie ma co ukrywać, że pozostawił on pustymi nie tylko katolickie świątynie (po każdym skandalu wielu świeckich oficjalnie występowało z Kościoła lub porzucało praktyki), ale również kasy diecezji. W Stanach Zjednoczonych, gdzie sądy orzekały wysokie odszkodowania dla ofiar molestowania seksualnego przez duchownych zbankrutowało do tej pory kilkanaście diecezji (tylko archidiecezja Portland wypłaciła ofiarom przestępców w sutannach ponad 155 mln dolarów), a procesy w innych krajach dopiero nabierają rozpędu.

Pozorny spokój

Polski Kościół na razie może spać spokojnie. Podobna burza – w ciągu najbliższych kilku lat – prawdopodobnie mu nie grozi. Ale powodem wcale nie jest to, że podobnych spraw nie dałoby się znaleźć, a raczej specyfika medialna naszego kraju.

Wbrew nieustająco powracającym utyskiwaniom hierarchów na „wrogich Kościołowi dziennikarzy”, w istocie polskie media niezwykle ostrożnie podchodzą do spraw, w które zamieszani są ludzie Kościoła. Zanim redaktor naczelny zdecyduje się na publikację materiału poświęconego biskupom czy księżom – najpierw przez kilka tygodni (a niekiedy miesięcy, jak to było ze sprawą abp Juliusza Paetza czy skandalu seksualnego w płockim seminarium) próbuje załatwić tę sprawę po cichu, by uniknąć odium „wroga Kościoła”. Każde takie doniesienie jest także wielokrotnie sprawdzane, i weryfikowane, a później opisywane z niezwykłą łagodnością.

Kościół jest także – przynajmniej na lat kilka – zabezpieczony przed wyciąganiem spraw z przeszłości. IPN kryje w swoich archiwach wiele historii duchownych, których bezpieka przyłapała na przestępstwach seksualnych. Część z nich jest tajemnicą poliszynela w środowiskach dziennikarskich czy historycznych. Jednak szlaban na informacje o charakterze obyczajowym, a także niechęć części mediów do opisywania dokumentów SB, sprawiają, że te sprawy długo nie ujrzą światła dziennego.

Nikt nie jest bezpieczny

Jeśli do tego dodać fakt, że – mimo sporego antyklerykalizmu – Polacy nadal bardziej ufają Kościołowi niż rządowi, Sejmowi czy partiom politycznym, to trudno się spodziewać, by komukolwiek zależało na długotrwałym wałkowaniu niewygodnych dla duchownych spraw. Ale warto pamiętać o tym, że z podobną sytuacją Kościół miał do czynienia także w Irlandii. Tam również przez lata ofiary molestowania seksualnego najpierw nie chciały, a później nie były w stanie przebić się przez medialny parasol ochronny. Ale kilka osób nie odpuściło, a ich wytrwałość doprowadziła najpierw do opisania spraw w książkach, które później zostały opisane przez media.

Podobny scenariusz nie jest także wykluczony w Polsce. Ofiary zaczynają powoli zgłaszać się do zaufanych duchownych, a ci nie mogąc sprawy załatwić na poziomie diecezji, często zgłaszają się do dziennikarzy. I w końcu ktoś zacznie te sprawy opisywać, już nie półgębkiem czy z niechęcią, ale czerpiąc z tego całkowicie wymierne profity w postaci zwiększenia oglądalności czy sprzedaży (niewiele jest spraw, które bardziej interesują odbiorców niż seks i religia). A wtedy posypie się lawina takich historii, które – jeśli nie zostaną wcześniej załatwione – mogą zrujnować i polski Kościół.

Czytaj dalej>>>

Tomasz Terlikowski
Źródło: Dziennik.pl
12następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl
«