Premier zapracowany? Biada nam!
Adam Bielan komplementował wczoraj Donalda Tuska za to, że premier nie pracuje w weekendy. Niestety, pan Adam ubrał komplement w formę żartu – niby że gani pierwszego od lat premiera, który zachowuje się normalnie, nie jak znerwicowany szef upadającej firmy - pisze w DZIENNIKU publicysta Jan Wróbel.
- Potańcówka w komunie gejowskiej
- Co będzie z kotami po upadku Lecha Kaczyńskiego
- Tędy, Radku, tędy
- Stypa i zmiana w CBA. Historia prawdziwa
- Skazani na Euro, czyli Tomasz L. i Beata z Helu do łopat!
- Łże-gratulacje dla Putina
- Tajemny słownik koalicji
- Lista Przebojów dla Radia Maryja
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Aby uniknąć możliwego niewłaściwego odczytania słów Adama Bielana, uzupełniam jego wypowiedź: "Premier pracuje we dnie i w nocy? I bierze robotę do domu na weekend? Biada nam! Biada! Zapracowany premier to oznaka, że:
Rząd jest w rozsypce, ministrowie robotę knocą, bo postawiono im niejasne zadania i udzielono niewystarczających kompetencji.
Pojawiły się na biurku premiera raporty nieoczekiwanego kryzysu o nieprzewidzianej skali i nikt nie wie, jak go zażegnać.
Rządzi nami ekipa, która nienawidzi życia rodzinnego i osobistego.
Premier państwa polskiego planuje w sekrecie jakiś niezły numer (na przykład aresztowanie wicepremiera pod zarzutem korupcji albo co).
Obiecuje Polakom, że kiedy Jarosław Kaczyński wróci do władzy, będzie pracował 6 godzin dziennie, ani minuty więcej. Weekendy wolne".
Panie Adamie, przekonał mnie pan.



























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!