Choćby pół procent bezpieczeństwa
Ile warta jest tarcza antyrakietowa na polskim terytorium? Donald Tusk może zasadnie twierdzić, że żąda od Amerykanów niewiele. Zwłaszcza jeśli założyć, że instalacja może nas wystawić na terrorystyczny atak. Zafundować Polakom powtórkę z masakry w Madrycie? - pisze publicysta Piotr Zaremba.
- Kiszczak zaprasza na wódkę
- Koneser win ze skazą
- Polityczny pokój nad grobem Geremka
- Kaczyński broni pozorów równości
- Drużynie Tuska potrzeba wielkiej wizji
- Czy będzie awantura o przeprosiny?
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Żądamy na przykład dodatkowych gwarancji polskiego bezpieczeństwa. Amerykanie mówią: macie już takie gwarancje jako członkowie NATO. My odpowiadamy: no tak, ale skoro tamte gwarancje wystarczą, po co nam w ogóle tarcza? Przecież to jej zwolennicy przekonują, że z taką instalacją możemy liczyć na dodatkową amerykańską troskę o niewielki kraj nad Wisłą.
Chcemy dla siebie jednej baterii rakiet Patriot. Militarnie to żądanie nie ma znaczenia. Ona nie obroni niczego poza obszarem równym dzielnicy Warszawy. A jednak i ten postulat ma inny sens. Minister Sikorski wymyślił, że w ten sposób przełamiemy dawne porozumienia amerykańskich prezydentów i NATO z Rosją, aby nie instalować w Europie Środkowej takiego sprzętu.
W tych żądaniach trzeba premiera wesprzeć. Nie zwalnia to od pytania, co dalej. Czy bez amerykańskiej deklaracji, bez Patriotów, może z amerykańską odpowiedzią w nieco obcesowym stylu (tak podobno rozmawiał z Tuskiem wiceprezydent USA Cheney) tarcza będzie nam jeszcze potrzebna?
Na ile wyczuwam nastroje w kierownictwie PO, oni już odpowiedzieli: raczej - nie. Nie wszyscy, bez przekonania, ale jednak. Chyba nie tylko dlatego, że sprawa stała się przedmiotem sporu z prezydentem i PiS, choć to niestety ważna okoliczność. To wynika również z wizji, w której europejskie gwarancje są cenniejsze niż pielgrzymki do Waszyngtonu.
Mam zasadniczą wątpliwość czy to słuszna filozofia. Z prostego powodu. Nie wiemy, jak będzie wyglądał świat, za 10, 20 lat. Wyobraźmy sobie, że ktoś dokonuje obrachunku sił w roku 1930 - z rozbrojonymi Niemcami, słabym Związkiem Sowieckim. A w 9 lat później wybucha druga wojna światowa!
Polska przy swoim położeniu i doświadczeniach powinna szukać jak największej liczby zabezpieczeń. Czy Amerykanie, nawet przy swojej arogancji, odpuszczą sobie terytorium, na którym umieścili swój sprzęt? Może w niektórych sytuacjach tak, w innych - już nie? Wolę mieć pół procenta bezpieczeństwa więcej niż mniej. A w każdym razie chciałbym, aby ktoś to dokładnie zważył. Najlepiej polski rząd.


































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!