Wątpliwe oszczędności, stracony czas
Premier powinien zrezygnować z takiego sposobu podróżowania. Powinien też kupić nowe, bezpieczne i szybsze samoloty. Więcej zrobi dla kraju, jeśli nie będzie niepotrzebnie ryzykował i będzie szanował czas, który powinien poświęcić na rozwiązywanie problemów i budowanie wizerunku Polski. Bo jedno spotkanie z nowojorskim biznesmenem jest warte więcej niż uzyskana w czasie podróży do USA, szczerze mówiąc wątpliwa, oszczędność - pisze w DZIENNIKU Michał Karnowski.
- Nie można oszczędności mylić z dziadostwem
- Alarm bombowy w samolocie Tuska
- Wolniej z reprywatyzacją
- "Prezydent nigdy nie poleci rejsowym samolotem"
- Jak Tusk do Busha poleciał
- Tusk będzie walczył z komarami
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Przez 48 godzin obserwowałem z bliska niedzielno-wtorkową wizytę premiera w Stanach Zjednoczonych. Cztery starty i lądowania, cztery odprawy i kontrole. I kiedy wszyscy pytają mnie, jak było, odpowiadam: fajnie. Pozostałym pasażerom, z wyjątkiem tych, którzy wskutek fałszywego alarmu bombowego utknęli na trzy godziny w Nowym Jorku, podobała się ta skromność i imponowało rządowe towarzystwo. Donald Tusk z godną podziwu wytrzymałością znosił trudy latania samolotami rejsowymi, a nawet niespodziewane wizyty w jego przedziale wyborców pragnących skorzystać z okazji pogadania z szefem rządu. I choć w polskiej delegacji bywało nerwowo, to na spotkanie z prezydentem Bushem wszyscy dojechali na czas.
Ale fajnie i ciekawie nie znaczy mądrze. Patrzyłem na premiera i widziałem, jak jest coraz bardziej zmęczony. Tu godzina oczekiwania, tam nerwowa chwila, tu alarm. W sumie nazbierało się całkiem sporo straconych chwil. Dużo więcej niż w czasie zwykłych lotów premiera czy prezydenta na pokładzie maszyny rządowej. To też widziałem z bliska - za Buzka, Millera czy Kaczyńskiego. I dlatego uważam, że premier powinien zrezygnować z takiego sposobu podróżowania. Powinien też kupić nowe, bezpieczne i szybsze samoloty. Więcej zrobi dla kraju, jeśli nie będzie niepotrzebnie ryzykował i będzie szanował czas, który powinien poświęcić na rozwiązywanie problemów i budowanie wizerunku Polski. Bo jedno spotkanie z nowojorskim biznesmenem jest warte więcej niż uzyskana w czasie podróży do USA, szczerze mówiąc wątpliwa, oszczędność.



























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!