Ale zginęło tam 21 polskich żołnierzy, kilkudziesięciu zostało rannych, a kilkuset po powrocie do kraju ma problemy psychiczne.
Pochylamy się nad każdą śmiercią. Ale każdy żołnierz jechał na misję dobrowolnie i pełnił bardzo ważną dla Polski służbę. Dzięki ich zaangażowaniu Polska znacznie wzmocniła swoją pozycję na arenie międzynarodowej i intensywnie uczestniczy w tej chwili w międzynarodowej grze jako bardziej znaczący partner. Polsce udało się osiągnąć wiele politycznych celów, które sobie stawiała – to niewątpliwie sukces misji irackiej.

Jakie to były cele?
Po pierwsze zacieśnienie współpracy z Amerykanami, po drugie wzmocnienie naszej pozycji w świecie, po trzecie przyspieszenie modernizacji naszych sił zbrojnych. Około 15 tys. żołnierzy, którzy przeszli przez Irak, to doskonale przeszkolona i przygotowana część polskiej armii. To siła napędowa dla zmian w naszym wojsku. Bo nie sposób na poligonach przećwiczyć armię tak,jak na misjach.

Ale liczyliśmy nie tylko na zmiany w wojsku. Do Polski miały popłynąć pieniądze. Gdzie kontrakty, które miały to zapewnić?
Za to odpowiadają poprzednie rządy, zwłaszcza gabinet Leszka Millera. Politycznych umiejętności lewicowy rząd mógłby się uczyć od Turcji, która za zgodę na użycie swojego terytorium do akcji w Iraku wytargowała niezłe pieniądze. W 2003 roku polski rząd żadnych takich warunków nie postawił. A Amerykanie cenią tylko tych, którzy cenią samych siebie. Brak korzyści ekonomicznych stanowi ciemną stronę tej misji.

Zgadzając się na misję byliśmy zbytnimi optymistami?
Podejście rządu Leszka Millera było naiwne, i tyle.

Jakby pan postąpił, gdyby dziś miał podjąć decyzję o kolejnych 5 latach w Iraku?
Gdyby było takie zaproszenie ze strony USA, rozmawialibyśmy tak jak przy okazji tarczy antyrakietowej.

Czyli najpierw targi o miliony?
Przyjmując zasadność takiej misji, mówilibyśmy jednocześnie o oczekiwaniach.

A czy Polska nie chce czasem grać roli światowego mocarstwa, choć nie ma ku temu warunków?
Nie mamy nadmiernie rozbudzonych aspiracji. One są na miarę pozycji międzynarodowej Polski. Nie jesteśmy mocarstwem, jesteśmy liczącym się krajem w Europie. Gdyby się odwołać do Zbigniewa Brzezińskiego sprzed lat, można by powiedzieć, że znaczenie Polski w Europie Środkowej jest kluczowe z punktu widzenia polityki amerykańskiej, że bez takiego sojusznika Amerykanom będzie trudno uprawiać politykę w Europie Wschodniej.

Wydanie kilkuset milionów dolarów na misję w Iraku się opłaciło?
Poprzez uczestnictwo w misjach zagranicznych Polska awansowała do I ligi. A ta pozycja umożliwia dbanie o nasze interesy w różnych organizacjach międzynarodowych. Dzięki temu możemy dziś np. liczyć na utworzenie w Polsce ważnej instytucji natowskiej.

W poniedziałek przekazuje pan dowództwo w polskiej strefie armii irackiej. W jaki sposób przez ostatnie 4 miesiące będzie prowadzony polski kontyngent?
To ostatni etap naszego pobytu w Iraku. Ale nasi żołnierze będą wciąż jeździć na patrole, tylko że ich głównym zadaniem będzie przygotowanie zamknięcia misji. Kilkudziesięciu naszych ekspertów, którzy po 31 października będą działać w ramach misji NATO, będzie przygotowywać irackie siły bezpieczeństwa do pełnienia swoich zadań.