Drużyna Tuska przegrała z Listkiewiczem
Rząd wymiękł. Wicepremier Grzegorz Schetyna mówił o groźbach FIFA i UEFA "strachy na Lachy", a wczoraj okazało się, że tym strachem na Lachy był kurator Zawłocki wprowadzony na wniosek ministra sportu do Polskiego Związku Piłki Nożnej. Rząd Donalda Tuska okazał się za słaby, by wygrać potyczkę z potężnym światowym układem działaczy piłkarskich - pisze na łamach DZIENNIKA Monika Olejnik.
- Lekkość rządu
- FIFA straszy Polskę, ale nic nie zrobi
- Listkiewicz: Innej opcji chyba już nie ma
- Głowa kuratora PZPN uratuje reprezentację?
- Termin ultimatum FIFA minął, ale decyzji nie ma
- Listkiewicz: Spokojnie, nie zawieszą nas
- Nikt w PZPN nie poda jutro kuratorowi ręki
- Listkiewicz: W PZPN nie ma korupcji
- Engel: Wierzę, że mecze się odbędą
- PZPN: Wygraliśmy, kolejny rząd pokonany
- Nic nie wymyślili. FIFA wciąż nam grozi
- Tusk: Z PZPN nie mieliśmy teraz szans
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Ale ten rząd przede wszystkim od początku popełniał błędy. Jeżeli miał poważne zarzuty do władz Polskiego Związku Piłki Nożnej, to powinien był je doprecyzować i przesłać na piśmie zainteresowanym, po czym poinformować światowe i europejskie władze piłkarskie, dlaczego konieczne jest wprowadzenie kuratora. Wreszcie, co najważniejsze, całą tę batalię trzeba mu było wszcząć w momencie, w którym polska reprezentacja nie ryzykowałaby oddania walkowerem meczów z Czechami i ze Słowacją, chociaż pewnie nawet to przełknęliby kibice, byle tylko rozprawić się z sitwą w polskiej piłce nożnej. Ale domysły, dlaczego ministrowi Mirosławowi Drzewieckiemu tak się zaczęło śpieszyć na miesiąc przed wyborami nowych władz związku, nie dodają mu prestiżu.
No i mamy porażkę rządu, tym bardziej dotkliwą, że rządowi piłkarze z premierem Donaldem Tuskiem na czele rozbudzili ogromne oczekiwania. Strasznie byli pewni swego, kiedy ogłaszali czyszczenie polskiej piłki wszelkimi środkami, a ostatecznie muszą spuścić z tonu, wycofać kuratora i oddać misję oczyszczania PZPN w ręce niezależnej komisji. Wierzę, że będzie to komisja złożona z inteligentnych i kulturalnych ludzi - takim z pewnością jest prof. Michał Kleiber. Ale czy będzie w niej dość determinacji, by porządnie wymieść wszystkie brudy? Można mieć wątpliwości. W PZPN pozostają ci sami ludzie. Prezes Michał Listkiewicz publicznie stwierdza, że w związku nic złego się nie działo. Na pytania o korupcję w piłce nożnej wszyscy panowie otwierają szeroko oczy i jak jeden mąż wytykają: a w polityce korupcji nie ma? Albo wśród lekarzy?
Jestem zawiedziona, bo naprawdę liczyłam na twardą rękę Donalda Tuska w tej sprawie. Przecież dopiero co wszyscy usłyszeliśmy, że jest gotów poświęcić mecze Polaków w eliminacjach do mundialu, byle wreszcie rozprawić się z patologiami. Nawet Ludwik Dorn - co prawda w zupełnie innym kontekście - przyznał ostatnio na łamach DZIENNIKA, iż Donald Tusk pokazał, że ma "cojones". Wczoraj niestety razem z ministrem Drzewieckim chyba je stracili.
Co się stało? Czego w ostatniej chwili się zlękli? Czy premier Tusk wyliczył sobie, ile punktów poparcia straci, gdyby - co nie daj Bóg - Polska straciła organizację Euro 2012? No dobrze. Ale czy nie mógł tego wykalkulować sobie wcześniej? Poszedł na czołowe zderzenie z międzynarodową korporacją, tylko że - jak to stwierdził Stanisław Żelichowski (PSL) - z gangsterami trzeba walczyć metodami gangsterskim. A tak ostro premier Donald Tusk walczyć nie był gotów i znów wyszło na to, że w Polsce można podskakiwać nawet prezydentowi, ale nie Michałowi Listkiewiczowi. We Włoszech potrafili rozprawić się z przekrętami nawet w wielkim Juventusie Turyn. Widać, że polska liga ma w sobie coś, co czyni ją jeszcze bardziej nietykalną od włoskiej. Co? Nie wiem. Ale jak nie wiadomo, o co chodzi, to na ogół chodzi o pieniądze.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!