Migalski: Nie wierzę w dymisję z powodów rodzinnych
Absolutnie nie wierzę, że Przemysław Gosiewski rezygnuje z szefowania klubowi parlamentarnemu PiS z powodów "rodzinnych". W polityce tłumaczenie jakichkolwiek kroków względami rodzinnymi w 95 proc. jest nieprawdziwe - mówi DZIENNIKOWI Marek Migalski, politolog Uniwersytetu Śląskiego.
- Bunt w szeregach PiS
- Gosiewski odda fotel szefa klubu PiS
- Odejście Gosiewskiego nie pomoże PiS
- Gosiewski odejdzie, bo chciał być księciem
- Gosiewski ma zakaz występów w mediach
- Gosiewski: Zostanę, dopóki prezes pozwoli
- Gosiewski: Dorn się mści, bo zazdrości
- Partia Kaczyńskiego płaci za alimenty
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W związku z tym możemy mieć pewność, że stoją za tym jakieś powody polityczne. Tyle, że na tym nasza pewność się kończy.
Jakie to są powody? Czy rozgrywka przy udziale Kaczyńskiego? Czy przeciwko Kaczyńskiemu? Czy to jest wynik turbulencji wewnątrz klubu parlamentarnego? Czy też niezadowolenia Gosiewskiego ze swojej pozycji? Tego nie jesteśmy w stanie powiedzieć. To tylko domniemania.
Można się też zastanowiać, czy na decyzję Gosiewskiego nie wpłynęła sprawa alimentów? Nie wierzę, że polityk odchodzi z funkcji szefa klubu dlatego, że jest mu za siebie wstyd. Wstyd jest rzadko powodem odchodzenia z polityki.
Szczególnie, że w tym wypadku partia wybaczyła, a społeczeństwo zapomni. Może być raczej tak, że Kaczyński - który jest na punkcie takich sytuacji wyczulony i był wyraźnie zniesmaczony informacjami o Dornie - mógł się dopiero teraz dowiedzieć o Gosiewskim i rozczarować. Ale to również jest tylko hipoteza.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!