Umawiając się z panem prezydentem Sarkozym, pan prezydent Kaczyński wiedział już przecież o swojej wizycie na Dalekim Wschodzie. Od dwóch lat miał świadomość swojej potwierdzonej wizyty w Japonii i Korei.

Nie przypuszczam, aby nie można było zaproponować takiego terminu i takich okoliczności, które uczyniłyby to spotkanie skutecznym i dały panu prezydentowi Kaczyńskiemu, by swoje deklaracje potwierdził w konkretnym działaniu: podpisał traktat lizboński. Nieobecność pana prezydenta wtedy, kiedy w Polsce będzie przebywał pan prezydent Sarkozy, byłaby trudno wytłumaczalna dla szeroko opinii publicznej i jeszcze mocniej nadwyrężyłaby wizerunek Polski i wizerunek pana prezydenta w oczach opinii międzynarodowej.