To, co przydałoby się naprawdę i realnie jest potrzebne Polsce, to precyzyjne, zawarte na zimno i bez złudzeń porozumienie w trzech konkretnych sprawach.

Po pierwsze polityka zagraniczna. Wbrew optymistycznym prognozom ministra Radosława Sikorskiego prezentowanym na sobotniej radzie krajowej Platformy sytuacja nie jest dobra. Polski głos nie brzmi najwyraźniej ani mocno, ani przekonująco, skoro prezydent Francji Nicolas Sarkozy pozwala sobie na dywagacje o konieczności zarzucenia budowy tarczy antyrakietowej. Budowy, na którą zgodę podpisał polski rząd z amerykańskim, a nie francuskim czy z Unią Europejską. Ale to tylko jedna sprawa, bo szerzej patrząc, można już stawiać tezę o niebezpiecznym dla Polski na dłuższą metę wzroście ambicji i wpływów rosyjskich. Do tego dochodzi jeszcze radykalna zmiana w Waszyngtonie, na razie mało konkretna, ale na pewno oznaczająca jakieś przeorientowanie polityki amerykańskiej. To wielkie wyzwanie dla polskich elit. I za duże na samą PO.

Po drugie wspólna unijna waluta. Może się mylę, ale z ostatnich wypowiedzi premiera wyraźnie wynika niewiara w możliwość przeprowadzenia skutecznego (czyli wiążącego poprzez ponadpięćdziesięcioprocentową frekwencję) referendum w tej sprawie i obawa przed ryzykiem politycznego rozhuśtania tematu. Na razie PiS mówi "nie" wszelkim próbom załatwienia sprawy bez głosowania. Ale może poważnie potraktowane w innej sprawie, na przykład pierwszej, dałoby się przekonać? Bo sama Platforma pewnie prędzej czy później oczywiście zdoła wprowadzić Polskę do strefy euro. Problem w tym, że na pewno dużo później.

Po trzecie wreszcie emerytury pomostowe. To przykład najbardziej optymistyczny, bo wystarczy niewielki krok, by ten ciągnący się od lat problem załatwić. Wystarczy, że prezydent podpisze gotową już prawie ustawę (nawet jeśli swój podpis obarczy zastrzeżeniami), a PiS powstrzyma się przed wykorzystywaniem protestów związków zawodowych. Bo to sprawa, w której za rząd trzymają kciuki także niektórzy politycy PiS, o czym zresztą mówi w dzisiejszym wywiadzie dla DZIENNIKA minister Michał Boni.

Podobnych kwestii wart wspólnego działania jest wiele. Ale istotą takich ponadpartyjnych porozumień jest ich wąski zakres. Zbyt szeroki rozstaw pługa uczyni tę orkę czysto propagandową.