Głos zabrał premier Rzeczypospolitej Donald Tusk:

- Panie i Panowie, pewnych rzeczy, pewnych spraw, zachowań, nigdy nie będe tolerował. Nie mówię o łapówkach. Nie mówie o rasizmie. Nie mówię o nepotyzmie. To wszystko, wiadomo, nigdy i nic. Ale nie daruję jeszcze jednego. N-i e-l-o-j-a-l-n-o-ś-c-i. Możemy się tutaj kłócić, wyrywać sobie kudły z głowy...

- Oj... - jęknął minister Drzewiecki, ale premier szedł dalej

- Jednak nie pokazujemy na zewnątrz, że rząd nie jest spójny. Nikomu z ministrów nie wolno:

1) publicznie dezawuować pracy innego ministra rządu

2) dystansować się od linii rządu

3) dogadywać się poza moimi plecami z różnymi grupami nacisku.

Premier zaczerpnął tchu.

- A już nigdy, nigdy, nigdy nie poważamy się na zawieranie porozumień z grupami nacisku i ogłaszanie tych porozumień bez uzgodnienia ze mną!

Ministrowie pokiwali głowa ze zrozumieniem

Głos zabrał Waldemar Pawlak:

- Piękna zasada, rozumiem jednak, że nie dotyczy ona...

Premier zajrzał do notatek i zasępił się. - Aha, ta zasada nie dotyczy ministrów z deficytami mentalnymi, przyjętych w ramach programu "Sprawni tylko na papierze" oraz zaproponowanych do rządu przez PSL.

- Dziękuję - odpowiedział Pawlak.