Różne rzeczy się jednak zdarzają. Różne kłopoty powodują, że człowiek wprowadza się w podobny stan. Później nie jest w stanie ocenić swojej kondycji i z poczucia obowiązku przychodzi do pracy. Tak właśnie mogło być w przypadku pani poseł Kruk.

Pytanie więc: gdzie w tym momencie byli jej koledzy? Gdzie były jej koleżanki? Doprawdy zupełnie nie rozumiem, dlaczego posłowie PiS sami na siebie ściągnęli te kłopoty. Przecież ona przyszła na salę sejmową i głosowała. Z kimś rozmawiała. Ktoś koło niej siedział. Jeśli dziennikarze wyczuli od niej woń alkoholu, tym bardziej powinni to zrobić jej koledzy z ław sejmowych. I zaopiekować się nią. Powinni byli wziąć ją pod rękę i powiedzieć: "Słuchaj, Ela. Jesteś niedysponowana, tutaj jest samochód, zawieziemy cię do domu". A oni zostawili ją samą sobie. Pozwolili, żeby sprawa nabrała wymiaru publicznego. O to do polityków PiS mam pretensje.

Następny - nieprzyjemny dla mnie jako dla dziennikarza - problem to zrobienie z tego tematu newsa dnia. W Sejmie odbyło się prawdziwe reporterskie polowanie. Przy każdym wyjściu czekały kamery. Ścigając posłankę PiS, dziennikarze dosłownie potykali się o siebie. Wyglądało to tak, jakby do polskiego Sejmu przyjechała co najmniej królowa angielska. Zrobiono z tego ogromnie ważne wydarzenie. A to nie było ogromnie ważne wydarzenie. Ono było ważne co najwyżej w tym sensie, że poseł w stanie nietrzeźwym nie powinien przychodzić do pracy. To jest jasne. Ale na tym koniec.

Kolejny aspekt jest taki, że Prawo i Sprawiedliwość, jako partia, zachowało się źle zarówno w trakcie, jak i po całym tym wydarzeniu. Na początku bagatelizowali problem. Jedyne komentarze, jakie byli w stanie z siebie wydusić, głosiły, że pani Kruk to dobra posłanka. A to nie ma nic do rzeczy. To się nijak nie odnosiło do sprawy. W piątek wieczorem poseł Gosiewski stwierdził, że partia sprawę zbada. Niestety w sobotę prezes partii, Jarosław Kaczyński, oznajmił publicznie, że to w ogóle nie jest sprawa, jaką powinny się zajmować władze partii. Czyli znów zbagatelizował całą sytuacją.

>>>Kaczyński o bełkoczącej Kruk: Może była chora

A ja oczekiwałbym od Prawa i Sprawiedliwości zwykłego komunikatu, że takie zachowanie jest niestosowne. Mówienie, że sprawą w ogóle nie powinno się zajmować, to jest otwieranie furtki do dalszego obniżania jakości naszego życia politycznego. Dla mnie sprawa jest prosta: poseł nie może przychodzić pijany do Sejmu. A jeśli się sprawę pani poseł Kruk bagatelizuje, to jest to sygnał, że takie zachowanie to nic nagannego. Że to normalne, zwykłe.

W całej tej historii najbardziej mi jednak żal pani poseł Kruk. Z winy jej kolegów z PiS cała sprawa zyskała nagłośnienie medialne o wiele głośniejsze, niż była tego warta. Pani poseł stanie się zapewne teraz symbolem tego typu zachowań. I to tylko dlatego, że nikt się nią nie zaopiekował i że zabrakło komentarza ze strony polityków PiS: "Zbadamy sprawę a jeśli ktoś jest winien, poniesie konsekwencje".