Jutro święto Trzech Króli. Każdy z nas może świętować i nie przyjść do pracy, ale na własny koszt, jeśli weźmie dzień urlopu. Niewiele brakowało, a mielibyśmy 6 stycznia ustawowowo dzień wolny od pracy. Jego brak zawdzięczamy osobistemu uporowi premiera Donalda Tuska. Spraw jednak nie jest zakończona, nie wiadomo też czy dodatkowy wolny dzień będzie aukrat w Trzech Króli.

Wprowadzenie dnia wolnego w święto Trzech Króli było inicjatywą specjalnego komitetu obywatelskiego pod wodzą prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego, który zebrał pod nią bliko 700 tys. podpisów. Tak olbrzymie poparcie potwierdzały także sondaże, w których aź 65 proc. Polaków popierało tą inicjatywę. Wsparł ją także Kościół katolicki, wskazując, że wolny dzień będzie okazją do głębszego przeżycia religijnego tego święta. Wszystko na nic. Premier uznał, że Polski nie stać na dodatkowy wolny dzień. Nie pomogły wyliczenia niektórych ekonomistów, które wskazywały, że wbrew pozorom nie będzie to obciążające dla budżetu. Premier się zaparł, wprowadził dyscyplinę w klubie PO i projekt został odrzucony.

Kropiwnicki nie składa jednak broni i już jutro zamierza zarejestrować u marszałka Sejmu nowy komitet obywatelski dla wprowadzenia dnia wolnego w święto Trzech Króli i zapowiada, że zdobędzie dla niej nawet milionowe poparcie.

Przy okazji pojawiło się szereg innych propozycji dnia wolnego zamiast Trzech Króli. Prawica sugerowała zamianę 1 maja na 6 stycznia, lewica listę kilku świąt do wyboru, a niektórzy biskupi inne święto kościelne. Wszystko zgodnie z przysłowiem: gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie.

Póki co możemy jutro świętować na własny koszt. Wystarczy uzyskać w pracy dzień urlopu. Ze sposobu tego możemy skorzystać także w innych dniach, w których chcemy odpoczywać, ale zapewne będziemy do tego mniej skorzy, niż gdyby nie odbywało się to naszym kosztem.