PiS podobno zamierza zmienić oblicze partii walczącej z układem na partię skupioną na problemach gospodarczych. Myślę jednak, że brakuje tam fachowców, którzy mogliby na poważnie zająć się gospodarką i walką z kryzysem. Przypomnijmy sobie, że kiedy rządziło PiS, resorty gospodarcze obsadzono „najemnikami z zewnątrz”: finansami zarządzała Zyta Gilowska, gospodarką Piotr Woźniak itd. To byli ludzie z zewnątrz, a wprowadzenie ich do rządu było dobrym pomysłem.

Wątpię jednak, czy dziś PiSowi starczy roztropności na to, by zatrudnić fachowców z zewnątrz i - co jeszcze trudniejsze- im się podporządkować. Jeśli tak, to te zamierzenia mogłyby się okazać pomocne dla Polski. Jeżeli jednak cała zmiana strategii polegać będzie na wzmożonej krytyce rządu PO- PSL, wówczas znów będzie to czyste awanturnictwo, jakie PiS prezentuje nieprzerwanie od czasu przegranych wyborów.

Powstaje wreszcie pytanie o zasadność rezygnacji z haseł „walki z układem”. Dla PiS byłaby to niemalże rezygnacja z tożsamości. Jeśli nawet jest taki pomysł, to zapewne będzie on przedstawiony jedynie jako zmiana akcentów, a nie całkowite odejście od tropienia układu. Z takim bowiem manewrem elektorat PiS by się nie pogodził.