Ten, na którym ostatnio byłem, opowiadał o rodzącej się przyjaźni młodego geja i emerytowanego playboya, który szuka łupów w Rodzinie Radia Maryja i ma erekcję, kiedy tylko rozmawia z Ojcem Dyrektorem (warszawska publiczność "Darkroomu" spada z krzeseł ze śmiechu) - reszta dowcipów równie odważna i skierowana w tę samą stronę.

Jakby mi było mało, poprawiłem sobie wieczornym seansem DVD. "Transamerica" ma swoje zalety (podobnie jak teatralny "Darkroom" niesiony jest przez role Mohra, Łapińskiego i Janiczka, tak amerykański film to popis Felicity Huffman), ale niweczy je podporządkowanie wszystkiego ideologicznemu przesłaniu. W happy endzie tatuś zmienia płeć i zostaje panią, a nastoletni synek staje się gwiazdą homoseksualnych filmów porno. Jedyną opresyjną instytucją, jaką spotykają na swej drodze przez Amerykę, są tradycyjne rodziny, w których się wychowali. Innych rodzin w filmie nie ma, tak żeby się widzom utrwaliło: rodzina = przemoc + opresja.

Co zdumiewające, twórcy takich filmów, jak i całe Hollywood, gorąco wspierają Demokratów. Toż to przecież wbrew ich interesom! Gdyby bowiem do władzy doszli najliberalniejsi z liberalnych, przy których hiszpański Zapatero to konserwa i katol, to byłaby dla nich ruina i klęska. Wyobraźcie sobie państwo świat ich marzeń, w którym heteroseksualne rodziny obłożono podatkiem na rzecz homoseksualnych jako zadośćuczynienie za lata prześladowań, potępiono je i obśmiano. O cóż będą wówczas walczyć dzielni bojownicy z Hollywood, z kim polemizować, kogóż potępiać? Te niedobitki tradycji, resztówki po patriarchalnej dominacji? Toż szkoda na nich czasu i filmowej taśmy.

Z tego samego powodu Kuba Wojewódzki błąd popełnił straszliwy, wspierając w ostatniej kampanii wyborczej Platformę Obywatelską. Z kogóż mu śmiać się przychodzi? Z tych kilku nieznanych nikomu aktorek i pieśniarek? Albo Szymon Majewski - jeszcze chłopak kpi z prezesa i jego partii (nie doniesiono mu, że już po wyborach, a sam się nie zorientował), ale jak długo można jechać na dworskiej satyrze? Jeszcze dwa, trzy lata żartów z kelnerów, taksówkarzy i Joli Rutowicz, a widmo spadającej na pysk oglądalności sprawi, iż zawyje z tęsknoty do Gosiewskiego, Giertycha czy Hojarskiej, bo tylko z nich drwić potrafi. Chłopaki, czas się przebudzić i w sztabach LPR-u zameldować. Do dzieła!