Przyzwyczaiłem się już, że Janusz Palikot postanowił być pierwszym skandalistą III RP i kompletnie nie ruszają mnie jego kolejne wyskoki. Przyjmuję, że trzeba znaleźć jakiś sposób żeby wyróżnić się z tłumu 560 parlamentarzystów. Jedni usiłują przebić się wiedzą i pracą, a Janusz Palikot zdecydował się na błazeństwa i wymachiwanie sztucznym penisem. Jak widać z niezłym skutkiem- jego rozpoznawalność rośnie, a media nie przestają o nim mówić. O to chodziło.

To jest pytanie do Platformy, jak chce być postrzegana. Dziś uznaje, że będzie tolerować Palikota, bo prawdopodobnie jej się to opłaca: myślą, że te kolejne pseudoskandale trafiają w gust młodszych zwolenników PO. Ja mogę być tylko coraz bardziej zniesmaczony, bo zainteresowanie życiem łóżkowym polityków stanowi przekroczenie granic. Ale też nie bardzo wiem, co powinno się w tej sprawie zrobić. Na pewno Donald Tusk jako szef partii powinien odciąć się od kolejnych wybryków swego posła. Na pewno media nie powinny ich tak nagłaśniać. Jeżeli natomiast poseł Palikot chce być znany tylko z tego, że jest znany- to jego problem.