Anna Monkos: Co Platforma powinna zrobić z Januszem Palikotem?
Ryszard Bugaj*: Palikot odgrywał do pewnego momentu rolę błazna, ale teraz przekroczył granicę. I nie powinien być dłużej traktowany pobłażliwie. Powinny go spotkać surowe konsekwencje ze strony Platformy. Weźmy sprawę Lecha Kaczyńskiego. Nie o to chodzi, żeby prezydent był wyłączony spod krytyki. Ale Palikot pytający publicznie, czy prezydent ma problem alkoholowy, zrobił rzecz niedopuszczalną. Jeśli idzie w świat, że są posłowie, którzy podejrzewają prezydenta o alkoholizm, nie pozostaje to bez istotnego wpływu na rangę Lecha Kaczyńskiego, który reprezentuje Polskę na zewnątrz. Zachowania Palikota szkodzą elementarnym interesom Polski. A już w ten weekend przekroczył granicę. Nie chciałbym, żeby Polska była krajem, w którym politycy się zachowują w taki sposób. Teraz wszystko w rękach Donalda Tuska. On jest władny wymierzyć sprawiedliwość. Ta odpowiedzialność musi być polityczna i bezwzględna. Jeśli PO jej nie wymierzy, to trzeba będzie ją traktować jako partię innej kategorii.

Co mają robić dziennikarze? Nie zapraszać Palikota do programów?
Powiem tak: jak kiedyś poszedłem na jakąś dyskusję i zobaczyłem, że jest tam Andrzej Lepper, to wyszedłem. Ale mnie to wolno i ludzie ze świata polityki mają to samo prawo. Z dziennikarzami jest inna sytuacja. Oni mają obowiązek przedstawiać świat takim, jaki on jest. Skoro Lepper został wybrany posłem i został wicepremierem, musieli go zapraszać. Dziennikarze nie tylko mogą, ale powinni rozmawiać z Palikotem, który jest elementem tego świata.

A jeśli pan zostanie zaproszony do programu z Palikotem? Pójdzie pan?
Byłem z nim na rozmowie raz. Ale więcej bym już nie poszedł. Powinien go spotkać ostracyzm. Nie jestem politycznym daltonistą i hipokrytą. Niektóre wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i Stefana Niesiołowskiego nie przekroczyły jeszcze tej granicy, ale też już się do niej niebezpiecznie zbliżają. Język polskiej polityki robi się coraz bardziej żenujący. Jest potrzebna tama.

Co teraz powinien zrobić premier?
Usunąć Palikota z klubu. Czyli w praktyce i z partii. Dotąd było tak, że Palikot kłapał ozorem, partia kazała mu przeprosić, on przepraszał i dalej robił swoje. Dłużej tak być nie powinno.

A jeśli tak się nie stanie, trzeba będzie zmienić sposób traktowania PO?
Dotychczas byłem skłonny traktować ją jako partię dojrzałą. Ale jeśli się toleruje tego typu zachowania, to mamy do czynienia z partiami, które są niepoważne i nieobliczalne. O których nie można powiedzieć, że są składnikiem normalnej sceny politycznej. Jest w tym wszystkim jeszcze jeden element: rola ludzi bardzo bogatych w polityce. Oni są zagrożeniem dla demokracji. Doskonale pamiętam, jak Palikot wstępował do PO i zamieścił na łamach ogólnopolskich dzienników całostronicowe ogłoszenia o tym wiekopomnym fakcie. Później ktoś podliczył, że to go musiało kosztować 150 tys zł. Trzeba zapytać, czy pozycja Palikota w PO nie jest pozycją sponsora. Bo niewątpliwie wolno mu więcej.

*Ryszard Bugaj jest publicystą i ekonomistą, był liderem Unii Pracy