Od razu po deklaracji Donalda Tuska, popierającej powołanie sejmowej komisji śledczej ws. porwania i śmierci Krzysztofa Olewnika, partie polityczne zaczęły typować swoich kandydatów. Sądząc ze słów premiera o tym, że komisja powinna działać w możliwie ograniczonym składzie, będzie ona zapewne liczyła tylu posłów, co komisja badająca okoliczności śmierci Barbary Blidy. To znaczy, że Platforma będzie miała trzech członków, PiS dwóch, a lewica i PSL po jednym.

Partie mają pewien kłopot ze znalezieniem odpowiednich kandydatów. Ci sprawdzeni pełnią już i tak ważne funkcje - np. doskonały prawnik Cezary Grabarczyk zajmuje się układaniem nawierzchni drogowych jako minister infrastruktury. Platforma szuka wśród posłów pracujących w stałej sejmowej komisji sprawiedliwości. Wskazywany jest Grzegorz Karpiński, sejmowy nowicjusz, ale cieszący się opinią dobrego prawnika. Wskazuje go - choć nie było jeszcze oficjalnej decyzji - największa liczba posłów PO. Karpiński występował już przed Trybunałem Konstytucyjnym. Jego koledzy chwalą go za precyzyjność i za to, że ma odpowiednio twardy - co ważne w komisyjnych polemikach - charakter.

Wskazywany jest też wiceszef komisji sprawiedliwości Wojciech Wilk, prawnik i samorządowiec. Podobne kwalifikacje ma Jerzy Kozdroń, także jako członek komisji sprawiedliwości wskazywany wśród kandydatów. Tu jednak głosy są podzielone - niektórzy politycy PO uważają, że jest zbyt miękki. Z powodu tego charakterologicznego kryterium pojawiło się nawet nazwisko Julii Pitery, minister w kancelarii premiera, jako osoby dostatecznie twardej i dociekliwej. Mimo że z wykształcenia jest polonistką, a nie prawniczką. Kolejna kandydatura to Sławomir Rybicki, wiceprzewodniczący klubu, wybitny działacz opozycji demokratycznej w PRL. On jednak, choć ukończył prawo, unika bezpośrednich starć politycznych i, jak się przypuszcza, sam odmówi udziału w pracach komisji.

Mniejszy kłopot ma PiS. Tam pewniakiem jest Andrzej Dera. On "specjalizował się" w sprawie Olewników już od dłuższego czasu. Nawet politycy PO przyznają, że byłby twardym przeciwnikiem. Kolejne nazwiska to Beata Kempa, wiceminister sprawiedliwości u Zbigniewa Ziobry, i Zbigniew Wassermann, polityk z doświadczeniem prokuratorskim. Niewykluczone są roszady - np. przesunięcie Arkadiusza Mularczyka z komisji ds. nacisków. To zresztą dotyczy też Platformy - np. Sebastian Karpiniuk mógłby znaleźć się w nowej komisji.

Największy kłopot mają najmniejsze kluby. Liderzy SLD jeszcze w kilka godzin po deklaracji Tuska nie rozmawiali ze sobą, kogo widzieliby w komisji.