Nie wiem, jakież to nowe szczegóły zeznaje pani Aneta Krawczyk, bo ich nie czytałam. Ale wiem, że już raz oszukała społeczeństwo twierdząc, że Stanisław Łyżwiński jest ojcem jej dziecka. Później wymyśliła, że ojcem jest Lepper. Ani jedno, ani drugie nie okazało się prawdą, więc dla mnie ta pani to jest zwykła kłamczucha.

Zresztą czy nie jest zastanawiające, że dopiero po czterech latach oddała do sądu całą tą sprawę? Przecież kiedy to wszystko się działo ona nie miała osiemnastu lat. Była dorosła. Wiedziała, na co się godzi.

Uważam, że powinna ponieść konsekwencje za to, że wszystkich okłamała. Sąd osądzi, czy Łyżwiński albo Lepper są winni. Na razie na wniosek pani Krawczyk przebadano ośmiu mężczyzn i żaden nie okazał się ojcem jej dziecka. To chyba świadczy o tym, kim jest ta kobieta.