Anna Wojciechowska: Po najbliższych wyborach wrócę do władzy - zapowiada pewnie Jarosław Kaczyński. Zabrzmiało poważnie.

Mirosław Drzewiecki: Zabrzmiało jak zaklęcie. A zaklęcia są nieskuteczne. Wyborcy będą mieli w pamięci dwa lata przykrych rządów PiS i będą wiedzieli, że jeśli wybierać to na pewno nie Kaczyńskiego.

Wyborcy teraz to patrzą szczególnie na ten rząd. I jak przewiduje prezes PiS zaczną wkrótce zauważać, że zapowiadanego przez was cudu nie będzie. Zasłona PR opadnie.

Akurat PR nie jest najlepszą stroną tego rządu, powiedziałbym przeciętny. Za słabo reagujemy na pewne rzeczy, czego przykładem jest śmieszna debata o odnalezionej nagle dziurze budżetowej, której nie ma. A to, że wytyka się błędy aktualnie rządzącym? Tak powinno być. Dla nas to nie kłopot, to tylko podnosi jakość rządzenia. Bez względu na to, jak pan Kaczyński będzie zaklinał rzeczywistość to gołym okiem widać, że Platforma sobie radzi.

Nie bez powodu jednak Kaczyński mówi, że dla PiS to dobry moment do rozpoczęcia ofensywy?

Próbuje grać na emocjach pod tytułem kryzys. Tylko zapomina, że Polska i Słowacja są wymieniane przez ekspertów jako dwie wyspy względnej szczęśliwości na tym oceanie. Oczywiście nie ma co ukrywać, wszystkim nam będzie trochę gorzej.

Właśnie i dla rządu zaczynają się schody. Dlaczego ludzie nie mieliby zauważyć alternatywy, jaką daje opozycja?

Problem w tym, że Kaczyński nie ma żadnego pomysłu. Jest ekonomicznym ignorantem. Ma jedynie pomysł na ujadanie, że jest kryzys. Oczywiście, to czasem trafia na podatny grunt. Wystarczy posłuchać szefa Solidarności 80, który grzmi, że muszą dostać więcej pieniędzy bo to nie oni zawinili, że jest kryzys. Ale Polacy to mądrzy ludzie i widzą, że pewne rzeczy są obiektywne, że zmiany koniunktury są naturalne. Mają poczucie powagi sytuacji ale doceniają, że dobrą sytuację Polski na tle innych krajów. W Polsce nie zapowiadają się żadne duże tąpnięcia. Kaczyńskiemu nie uda się napuścić Polaków na rząd.

Polacy mogą zapytać za Kaczyńskim, dlaczego skoro powodzi im się gorzej państwo nie zwiększa deficytu budżetowego, jak to robią jednak rządy innych krajów europejskich wobec obecnego kryzysu?

Bo Polska jest w innej sytuacji niż te kraje. Jesteśmy wschodzącą gospodarką i zwiększenie deficytu jedynie przyniesie skutek odwrotny, będziemy więcej wydawać na spłacanie długu. I niech Kaczyński nie mówi, że bogatsi mają dać biedniejszym bo bogaci właśnie albo wywrócili się na kryzysie albo wymiótł ich wcześniej Kaczyński.

A jednak można też dostrzec - co wskazuje prezes PiS - na symptomy pierwszego kryzysu w PO? Słychać już o podziałach.

Ja nie otwierałbym szampana na miejscu PiS. Gwarantuje, że Platforma będzie właśnie bardziej skonsolidowana wobec kryzysu ekonomicznego. Okazuje się, Donald Tusk jest niezwykle mocnym premierem i ma świetną intuicję polityczną, o co niektórzy nawet u nas w partii go nie podejrzewali.

Siłę Tuska dostrzega też Kaczyński. Mówi, że on kontroluje w swojej partii tylko 20-30 proc. przekazu podczas gdy premier w PO cały.

Przestańmy żartować, przecież wiadomo, że bez woli Kaczyńskiego w PiS się nic nie dzieje. W Platformie premier ma faktycznie finalny głos. Nie pamiętam jednak spotkania, na którym Donald Tuskiem wyszedł z ostateczną decyzją wbrew całej reszcie głosów. Kaczyński nie wróci do władzy choćby dlatego, że nigdy nie wyzwoli się z roli jednoosobowego kierownika, który sam o wszystkim decyduje.

To jak się zakończy ofensywa Kaczyńskiego?

To jest dużej klasy polityk. Ale jego czas się skończył bezpowrotnie. Z wywiadu w DZIENNIKU widać, że w ogóle się nie zmienił. Jest constans: dla niego wszyscy to podejrzani wrogowie Polski, prawdziwym patriotą jest tylko on i jego brat. Dlatego nie wróci do władzy za 2, 3 lata a tym bardziej nie wróci za osiem. Nieunikniony wydaje się zatem scenariusz, w którym wraca do pisania w jakieś gazecie. Byłoby zresztą fajnie. W roli komentatora Kaczyński może mieć jakiś pozytywny wkład intelektualny w rzeczywistość.