Piotr Zaremba: Kaczyński mówi, że PiS nadal cierpi na chorobę zbyt wielkiej swobody, która prowadzi do rozmytego, niejednolitego przekazu.

Ludwik Dorn: Po takich słowach opadają ręce. To są niezręczne usprawiedliwienia własnej jalowości politycznej, a ponadto mają aspekt komiczny: przypominają narzekania wędkarza, ze robak mu się sam na haczyk nie nadziewa.

Donald Tusk w 24 godziny odwrócił całkowicie stanowisko PO w sprawie dymisji Ćwiąkalskiego i w sprawie komisji sledczej badającej sprawę Olewnika. Kaczyński chce mieć podobny komfort działania.

Tusk milczał, potem zabrał głos. Ale nie zmuszał partii do zajmowania dwóch sprzecznych stanowisk. A jak było z traktatem lizbońskim? Jednego dnia był sukcesem, potem miał być odrzucony , potem przyjęty. Pan Kaczyński kazał mówić członkom partii najpierw, że kółko jest okrągłe, potem ze jest graniaste, a potem, ze okrągłe z niewielkimi kantami. Ludzie poddani takiej presji mogą tracić do siebie szacunek. I mają coraz mniej pewności, czy Polacy będą ich nadal szanować.

Cały wywiad ukaże się w jutrzejszym DZIENNIKU.