Skoro już z grubsza znamy skład sejmowej komisji śledczej do sprawy Olewnika, to czas pisać jej raport. Myślę, że etap śledztwa i przesłuchań można sobie spokojnie odpuścić, bo wnioski są już znane.

Zastrzec muszę, że byłem i jestem zwolennikiem komisji śledczych, choć trzy ostatnie - bankowa, "blidowa", a zwłaszcza komisja od przycisków, nacisków i odcisków - zrobiły wiele, by moją wiarę w sensowność tej instytucji zachwiać. Ale komisja w sprawie Olewnika to czysty nonsens. Z dwóch powodów.

Po pierwsze nikt nie wie, jak kryminalne śledztwo miałaby przeprowadzić grupa posłów. Jak zbadałaby mikroślady? Gdyby pojechała zbierać je na miejsce niechybnie wyszłoby na to, że Olewnika zamordować mógł tylko któryś z posłów, bo jedyne co znaleziono, to notes Gdery, chusteczki Biernackiego i puderniczka Szymanek-Deresz. Sejmowi śledczy będą więc zdani wyłącznie (i to różnica z poprzednimi komisjami) na łaskę i niełaskę policji oraz prokuratury, których działania też przyjdzie im ocenić. Trzeba liczyć na to, że pracują tam wyłącznie ludzie pozbawieni czołowych płatów mózgu, by wierzyć, że ochoczo pokażą dowody swych zaniedbań.

Przy takiej sprawie widać jak sensowny był pomysł ówczesnego posła PO Jana Rokity, czyli wprowadzenie, na wzór amerykański, instytucji niezależnych śledczych, którzy - będąc fachowcami - mogliby i zbierać, i właściwie oceniać materiał dowodowy. Ale cóż, dobre pomysły są w Polsce nie po to, by je wprowadzać w życie.

Ale jest i druga, ważniejsza, przyczyna mojej niechęci do tej komisji. To polityka. To ona rządzi kolejnymi komisjami, w których już nikt nie próbuje nawet udawać, że chce się czegoś dowiedzieć. Komisja naciskowo-odciskowa skupiała się na udowodnieniu, że Ziobro to zbrodniarz (posłowie koalicji i SLD) lub kandydat na ołtarze (pisowska dwójka). Prawda leżała sobie obok, nie molestowana przez nikogo.

Obawiam się, że i tym razem będzie podobnie. Posłowie PiS już mogą zacząć pisać, że sprawa Olewnika pokazuje Rywinland w soczewce, że klika, że powiatowa sitwa (do tego momentu zgoda), której tylko Ziobro pod światłym patronatem prezydenta Kaczyńskiego przeciwstawić się chciał. SLD zaprezentuje w raporcie wizję tak bliskiego tej partii panświnizmu - wszyscyśmy błędy popełnili, oj, niedobrze się złożyło, niewarto o tym gadać. Poseł Biernacki do wytycznych z któregoś z licznych wydziałów propagandy kancelarii premiera doda to, co lubi najbardziej, czyli fragmenty policyjnych raportów i sygnatury akt, złamie to gryfem tajności pożyczonym od minister Pitery i sprawozdanie będzie miał gotowe.

W tej sytuacji najciekawszy i najuczciwszy będzie raport najlepszego ornitologa w Sejmie, Józefa Zycha z PSL, który wspomni, że podczas wizji lokalnej w Drobinie wyśledził pustułeczkę, czaplę siwą oraz kilka jemiołuszek.